Kielczanie już wcześniej zapewnili sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Teraz walczą o zajęcie czwartej lokaty. Jest to o tyle ważne, że wtedy rewanżowe spotkanie pierwszej rundy play off rozegraliby na własnym parkiecie. Mistrzowie Polski tracą dwa punkty do THW Kiel, ale mają od niego lepszy bilans bezpośrednich spotkań (dwa zwycięstwa).

 

W ostatniej kolejce ekipa Tałanta Dujszebajewa zmierzy się u siebie z mistrzem Białorusi, a niemiecki zespół jedzie na spotkanie z mistrzem Francji Paris Saint-Germain. „Musimy się przede wszystkim skupić na własnym występie. Najpierw musimy pokonać drużynę z Brześcia, a dopiero potem będziemy trzymali kciuki za zespół z Paryża” – podkreślił Jurkiewicz, który komplementuje najbliższego rywala. Tydzień temu Mieszkow sprawił ogromną sensację wygrywając u siebie z mistrzem Francji.

 

„Graliśmy z nimi wielokrotnie i wiemy doskonale, że to bardzo solidna i groźna dla każdego drużyna. Grają bardzo twardo w obronie. Ale nawet jeśli przejdzie się ich szyki obronne, to są jeszcze świetni bramkarze Rade Mijatovic i Ivan Pesic. Do to tego dochodzi jeszcze dobra gra w ataku. Czeka nas bardzo trudna przeprawa. Myśląc o zwycięstwie musimy zagrać w każdym elemencie gry na 100 procent naszych możliwości” – zaznaczył rozgrywający VIVE.

 

Na inaugurację rozgrywek kielczanie we wrześniu ubiegłego roku przegrali na Białorusi 25:28. „Nie graliśmy wtedy źle, ale w pierwszej rundzie rozgrywek zawsze czegoś nam brakowało. W tym roku gramy znacznie lepiej, widać to chociażby po naszych wynikach. Zamierzamy potwierdzić to w sobotnim starciu” – zapowiedział obrotowy Julen Aginagalde.

 

W kieleckiej ekipie przed pojedynkiem z białoruskim zespołem panuje spory optymizm, ale są do tego podstawy. W trzech tegorocznych meczach LM VIVE zdobyło pięć punktów, wygrywając m.in. wyjazdowe spotkanie z THW Kiel i remisując we Flensburgu.

 

„To na pewno cieszy, ale zdajemy sobie sprawę, że nie na lutym i marcu kończy się ten sezon. Chcemy utrzymać obecną dyspozycję do końca rozgrywek po to, by cieszyć się z jak najlepszego wyniku. Dlatego mecze, które toczą się po naszej myśli, na dodatek wygrane, dodają nam dodatkowego +kopa+ i zastrzyk pozytywnej energii” – nie ukrywał Jurkiewicz.

 

W meczu z Mieszkowem niepewny jest udział Marko Mamica, który narzeka na uraz pleców. Nie zagra natomiast Bartłomiej Bis. Obrotowego czeka operacja i przynajmniej kilkumiesięczna przerwa w grze po kontuzji odniesionej w ostatnim ligowym spotkaniu ze Spójnią Gdynia.

 

Sobotni mecz w Kielcach rozpocznie się o godz. 16:00.