Mateusz Borek: Dramaty też są częścią sportu. To była naprawdę świetna runda. Wygrana runda. Powiedz co się stało, bo w twoim narożniku mówią, że przystąpiłeś do tego pojedynku na własną odpowiedzialność z pękniętym mostkiem.

Łukasz Jurkowski: Chciałem walczyć za wszelką cenę. Mostek bolał mnie od trzech tygodni. Na sparingach przyjąłem trochę za dużo plus ciosy Martina i tydzień tej choroby... Zaczęło mnie strasznie boleć serce, w ogóle nie mogłem złapać oddechu. Przemówił przeze mnie głupi heroizm. Żeby wychodzić z kontuzją do takiego silnego zawodnika jak Martin... Ale cholernie chciałem tu być. Dziękuję wszystkim za wsparcie. Dzisiaj spieprzyłem, ale obiecuję, że naprawię się i postaram się szybko wrócić do klatki, bo strasznie szkoda mi tej walki.

Ja mam szalone poczucie niedosytu. Czy jeśli Martin się zgodzi, chciałbyś zawalczyć z nim po raz trzeci.

Martin dzisiaj wygrał, niech się rozwija, niech idzie dalej. A co ze mną, to zastanowię się. Przegadam. Jeszcze pewnie wrócę, bo to nie była zła runda.

Rozmowa z Łukaszem Jurkowskim w załączonym materiale wideo.