O podziale medali decydował ostatni finisz ostatniej, czwartej konkurencji - wyścigu punktowego.

 

Pochodzący z Kaszub zawodnik rozpoczął od 11. miejsca w scratchu i drugiej lokaty w wyścigu tempo. W sesji wieczornej wygrał wyścig eliminacyjny i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej, z identycznym dorobkiem co Consonni i przewagą sześciu oczek nad van Schipem.

 

W wyścigu punktowym Polak, Holender i Włoch pilnowali się wzajemnie, a co dziesięć okrążeń zrywali się do walki o punkty. W trudnej sytuacji znalazł się van Schip, który zaliczył upadek, wpadając na Meksykanina Ignacio Prado. Powrócił na tor, gorąco oklaskiwany przez publiczność, ale wywrotka kosztowała go nie tylko siniaki, lecz i stratę jednego punktowanego finiszu. Sajnok próbował zdobyć premię 20 punktów za zdublowanie rywali, atakując razem z broniącym tytułu Francuzem Benjaminem Thomasem. Akcja zapowiadała się obiecująco, jednak nie była skuteczna.

 

Przed ostatnim, podwójnie punktowanym finiszem trzech zawodników miało szansę na złoto: Sajnok miał na koncie tyle samo oczek co van Schip i o trzy więcej od Consonniego. Polak swobodnie przesunął się na czoło grupy, mając przed sobą tylko niezagrażających mu rywali z Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii. Minął kreskę na trzeciej pozycji i zdobył cztery punkty, stawiając kropkę nad i, a Holender i Włoch nie mieli już sił na ostatni finisz.

 

"Po eliminacyjnym położył się, wziął różaniec w ręce i zrobił to, co do niego należało! Amen! Brawo Szymon Sajnok!" - napisał na Twitterze jego kolega z reprezentacji Wojciech Pszczolarski.

 

Sajnok jest absolwentem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Świdnicy, gdzie szkolił się u wieloletniego trenera kadry szosowej juniorów Waldemara Cebuli. Od tego sezonu reprezentuje barwy grupy zawodowej CCC Sprandi Polkowice. Jak mówi o sobie, jest "Kaszubem z krwi i kości".

 

Niezwykłego wyczynu dokonała 21-letnia Dygert, która w ciągu czterech i pół godziny dwukrotnie biła rekord świata na dystansie 3 km, osiągając w eliminacjach 3.20,072, a w finale - 3.20,060. Poprzedni rekord - 3.22,269 - utrzymał się przez osiem lat i należał do innej Amerykanki Sarah Hammer. Dygert zdublowała w wyścigu finałowym szosową mistrzynię świata w jeździe indywidualnej na czas z Bergen Holenderkę Annemiek van Vleuten.

 

Justyna Kaczkowska zajęła piąte miejsce z rezultatem 3.33,675. Polce zabrakło tylko 0,6 sekundy, aby wystąpić w wyścigu o brązowy medal.

 

Królem sprintu został Australijczyk Matthew Glaetzer, który w finale pokonał Brytyjczyka Jacka Carlina 2:0. Zdobywca Pucharu Świata Mateusz Rudyk przegrał w ćwierćfinale 0:2 z późniejszym brązowym medalistą, Francuzem Sebastienem Vigierem i ostatecznie zajął piątą lokatę. Wyeliminowany w piątek Damian Zieliński został sklasyfikowany na 22. pozycji.

 

W madisonie kobiet, który za dwa lata zadebiutuje na igrzyskach olimpijskich w Tokio, Wiktoria Pikulik i Nikol Płosaj zajęły 14. miejsce, tracąc trzy okrążenia do czołowych duetów. Zwyciężyły Brytyjki Katie Archibald i Emily Nelson. W rywalizacji na 500 metrów ze startu zatrzymanego, bez udziału Polek, tytuł zdobyła Niemka Miriam Welte.