– To był trudny bieg. Od początku do końca musiałam dawać z siebie wszystko, bo po piętach deptała mi Marketa Davidova, która na pierwszych pomiarach miała lepsze czasy ode mnie. To jest bardzo dobra zawodniczka i niełatwo jest ją pokonać. Mój bieg był bardzo równy i jestem z tego zadowolona – przyznała Żuk.

 

– Dzisiaj od rana nie czułam się najlepiej i to zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Teraz już mogę się przyznać, że stresowałam się tym dzisiejszym startem. Na samej trasie czułam się już jednak przyzwoicie. Miałam zdecydowanie lepsze rozeznanie w sytuacji niż w biegu długim. Cały czas dostawałam informacje głównie dotyczące tego czy jestem przed czy za Davidovą. Niezależnie od tego i tak cały czas starałam się biec bardzo mocno i nie odpuszczać do samego końca. Nawet jakbym miała przegrać to chciałam mieć jak najmniejszą stratę przed biegiem pościgowym – stwierdziła podwójna mistrzyni świata juniorek.

 

Kolejną szansę Polki na trzeci medal będzie niedzielny bieg na dochodzenie na 10 km.

 

– Jutro wszystko rozstrzygnie się na strzelnicy. Bieg pościgowy należy do moich ulubionych. Lubię to, że na każdym odcinku trasy wiem na jakiej pozycji się znajduję. Dodatkowo odpowiada mi to, że cały czas ma się kontakt z innymi zawodniczkami – dodała reprezentantka Polski.