Według najnowszych prognoz poprawa pogody sygnowana jest we wtorek, ale tylko na 2-3 dni. Trudnością w ustaleniu jakiegoś planu działania ekipy jest to, że warunki atmosferyczne zmieniają się bardzo szybko. Okno pogodowe, które miało zacząć się trzeciego marca, przesuwa się - zwrócili na to uwagę Chmielarski, a także Marcin Kaczkan. Wprawdzie siła wiatru ma się zmniejszyć, ale z powodu obfitych opadów śniegu rośnie zagrożenie lawinowe.
 
Uczestnicy narodowej wyprawy nie zapomnieli o urodzinach swego naczelnego kronikarza Rafała Froni, który z powodu poważnego urazu musiał zakończyć swoją przygodę z K2.
 
"Telefon był dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Chłopcy zadzwonili, zaśpiewali sto lat i jeszcze przygotowali w bazie na tę okoliczność tort, który muszą skonsumować - niestety - sami, bez mojego udziału" - powiedział mocno zadyszany Fronia.
 
"Wyjechałem na kilka dni na Fuerteventurę z żoną, która nie widziała mnie od ponad dwóch miesięcy. Rehabilituję się w ruchu, biegam, muszę być sprawny na kolejne wyzwania" - dodał zamieszkały w Jeleniej Górze 47-letni Fronia, wieloletni zawodnik w biegach górskich, były członek kadry Polski w biegu na orientację. W maju ubiegłego roku wszedł na Lhotse (8516 m), a w 2006 na Gaszerbruma II (8035 m).
 
Na początku lutego wraz z Piotrem Tomalą wspinał się z bazy pod K2 do obozu pierwszego drogą Basków. Wtedy też kamień uderzył go w rękę. Po powrocie do kraju okazało się, że jest ona pęknięta i wymaga rehabilitacji.
 
"Szedłem pierwszy. Po tym uderzeniu oderwało nas od lin poręczowych, zawiśliśmy. To był dramat" – wspomniał Fronia.
 
Simone Moro, zdobywca ośmiu ośmiotysięczników, w tym czterech zimą, który jest gościem Festiwalu Górskiego Wondół-Challenge w Szczyrku i Gliwicach przestrzegł, że podczas oczekiwania w bazie na dogodne warunki, można popełnić bardzo poważne błędy.
 
„Przykładowo zaczniesz się wspinać nie mając dobrej kondycji lub przy słabej widoczności. Czasami, gdy decyzję podejmuje serce, a nie umysł, jest bardzo niebezpiecznie. Jeśli jesteś zakochany, to podejmujesz wiele szaleńczych decyzji. W górach, gdy robisz coś z miłości do nich nie szanując norm rozsądku, możesz umrzeć. Miłość jest piękna, ale dlaczego umierać z jej powodu?” - powiedział włoski himalaista.
 
Podkreślił też, że góry uczą pokory. „Musisz się nauczyć być wielkim przegranym, by stać się wielkim zwycięzcą. Jeśli chcesz osiągnąć coś trudnego, naucz się czekać nie tylko miesiące, ale nawet lata lub całe pokolenia. Dobrym przykładem jest Nanga Parbat. To pierwszy ośmiotysięcznik, który próbowano zdobyć zimą już w 1985 r. Gdy wspięliśmy się na niego w 2016, zrobiliśmy ostatni krok w tym ponad 30-letnim wysiłku. Nanga Parbat próbowano zdobyć zimą 31 razy, a K2 trzykrotnie".
 
Moro wspomniał też o "walce z górą" jaką toczył Tomasz Mackiewicz, atakując wierzchołek w sześciu wyprawach. Siódma próba okazała się tragiczna. Po zdobyciu szczytu 25 stycznia, jako pierwszy Polak o tej porze roku, nie zdołał zejść do obozu. Towarzyszącą mu we wspinaczce Elisabeth Revol, która rozstała się z Mackiewiczem na wysokości około 7200 m, uratowali uczestnicy narodowej wyprawy na K2. Do znajdującej się na wysokości 6000-6100 m Francuzki dotarli Adam Bielecki i Denis Urubko. W akcji brali też udział Jarosław Botor i Piotr Tomala.
 
Obecnie w narodowej wyprawie pod kierunkiem Krzysztofa Wielickiego, oprócz wspomnianych alpinistów, uczestniczą: Maciej Bedrejczuk, Janusz Gołąb, Przemysław Guła, Artur Małek, Piotr Snopczyński i Dariusz Załuski. Z ekipy odeszli: z początkiem lutego Jarosław Botor z powodów rodzinnych, dwa tygodnie po nim Fronia, a z końcem miesiąca Urubko po nieudanej, samotnej próbie zdobycia szczytu.
 
K2 było atakowane zimą w ogóle tylko trzykrotnie. Na przełomie 1987 i 1988 roku próbę podjęła międzynarodowa grupa pod kierunkiem Andrzeja Zawady, w 2003 roku ekipą dowodził Wielicki, a w 2012 wspinali się Rosjanie. Żadna z tych ekspedycji nie przekroczyła jednak progu 7650 m.