Bardzo dobrze spisujący się w Bundeslidze i Lidze Mistrzów Dyjas był rozstawiony z "jedynką" w Raszkowie. I nie tylko z tego powodu uważany był za głównego faworyta turnieju. 22-letni wychowanek Koszalinianina w tym roku wygrał mecze z kilkoma niezłymi zawodnikami, m.in. Austriakiem Stefanem Fegerlem, Niemcem Bastianem Stegerem, Portugalczykiem Tiago Apolonią czy Słoweńcem Bojanem Tokicem.

- Podołałem zadaniu, które sobie wyznaczyłem, aczkolwiek czuję pewien niedosyt ze względu na grę podwójną. Była ona dla mnie również bardzo ważna, ale niestety Tomek Lewandowski i Jakub Perek zagrali na naprawdę wysokim poziomie i nas pokonali - powiedział Dyjas, który w półtora roku zdobył dwa medale mistrzostw Europy - brąz w singlu oraz srebro w duecie z Danielem Górakiem (Dartom Bogoria Grodzisk Mazowiecki).

W 86. MP w Raszkowie broniący tytułu Górak odpadł w 1/8 finału, po porażce z Patrykiem Zatówką (Kolping Frac Jarosław). Dyjas trudną przeprawą, choć nieoczekiwanie, miał rundę wcześniej z 17-letnim Kamilem Dziadkiem (Olimpia Unia Grudziądz).

- Mogłem odpaść już w drugiej rundzie. Nie ukrywam, że Kamil troszkę mnie zaskoczył. Cieszę się, że pomimo swojej średniej gry wytrzymałem psychicznie i wygrałem ten mecz. Bardzo ciężki był również pojedynek z Robertem Florasem (Kolping Frac Jarosław). W ogóle każda gra była trudna na swój sposób. Gdybym przegrał w finale pierwszego seta z Markiem Badowskim (Unia AZS AWFiś Gdańsk), a było 9:5 dla niego, mogłoby się różnie potoczyć w walce o złoto - stwierdził Dyjas.

Wcześniej w półfinale pokonał najmłodszego z medalistów, 19-letniego Tomasza Kotowskiego (Energa Toruń). Badowski i Zatówka mają po 20 lat. Dopiero za kilka dni 21 lat skończy najlepsza w singlu kobiet Natalia Bajor (AZS UE Wrocław).

- O moim sukcesie zadecydowała konsekwencja i bardzo dobra taktycznie gra w kluczowych momentach. Widać, że każdy z nas, młodszych zawodników, zrobił spory postęp, jednak nie skreślałbym troszkę starszych, np. Góraka i innych. Oni mają ogromne doświadczenie i pokazywali wiele razy tenis stołowy na najwyższym światowym poziomie. Ale oczywiście zawsze po pewnym czasie następuje zmiana warty, być może to jest właśnie ten czas. Wszystko będą weryfikowały turnieje międzynarodowe - uważa czołowy pingpongista ligi niemieckiej.

Za niewiele ponad tydzień w Spale odbędzie się ITTF Challenge, ale bez udziału nowego mistrza Polski. Wkrótce czeka go występ w półfinale Ligi Mistrzów.