"To bardzo dobry zespół, który nie zmienił się tak bardzo od czasu, gdy tam występowałem. Cały czas to czołówka ligi francuskiej. Jeśli Stelmet zagra tak jak w grupie z Besiktasem czy na wyjeździe z Avellino, to wszystko jest możliwe. Na tym poziomie każda pozycja jest bardzo dobrze 'obstawiona', więc trudno wskazać, czy ważniejsza będzie gra pod koszami czy na obwodzie" - powiedział PAP Aaron Cel, zawodnik Polskiego Cukru Toruń, który występował w ekipie z Monako w sezonie 2015/16.

Zielonogórzanie po pierwszej rundzie fazy grupowej mieli bilans 2-5, ale pod wodzą nowego szkoleniowca, Słoweńca Andreja Urlepa (przyszedł do Stelmetu 22 grudnia) w rewanżowej rundzie wygrali cztery mecze z rzędu i doznali jednej porażki w piątym, ostatnim spotkaniu CEZ Nymburk. To pozwoliło im zająć czwarte miejsce w tabeli grupy D (sześć zwycięstw i osiem porażek, lepszy bilans małych punktów od Sidigasu Avellino i BC Ostenda).

Do play off awansowały po cztery najlepsze ekipy z grup A, B, C i D. Stelmet był losowany do ekip, który uplasowały się na pierwszych miejscach. Trafił na AS Monaco. Francuska drużyna przegrała tylko raz w grupie - uległa w ostatniej kolejce tureckiemu Pinar Karsiyaka i zakończyła rozgrywki z bilansem 13-1. W minionym sezonie walczyła w turnieju Final Four LM i zajęła trzecią lokatę. W krajowej lidze Pro A Monaco jest współliderem z SIG Strasbourg - obydwie drużyny mają bilans 15-6.

Stelmet Enea zajmuje trzecią pozycję w polskiej lidze (15-6) i z powodu przygotowań do rywalizacji z Monaco przełożył ligowy mecz z Miastem Szkła Krosno (na 9 kwietnia).

"Przygotowywaliśmy się od kilku dni na tę wielką bitwę. Cieszę się, że zaczynamy rywalizację przed naszymi kibicami i mam nadzieję, że ich doping nas poniesie i uda się sprawić niespodziankę. Myślę, że siłę Monaco można porównać do Besiktasu Stambuł. Francuzi są na pewno w naszym zasięgu, ale musimy zagrać dobrą obronę i popełnić jak najmniej błędów. Jeśli do tego dojdzie jeszcze niezła skuteczność dnia, to możemy się pokusić o zwycięstwo" - powiedział PAP rzucający obrońca Stelmetu i reprezentacji Przemysław Zamojski.

W jego opinii kluczem będzie uważna gra w ataku, bo koszykarze z Monako mają bardzo dużo przechwytów w spotkaniach.

"Musimy uważać, bo rywale są bardzo agresywni w obronie, mają dużo, jeśli nie najwięcej przechwytów w Lidze Mistrzów. Nie możemy popełniać głupich strat. To bardzo atletyczna drużyna, jej zawodnicy dobrze biegają do kontry i równie dobrze rzucają za trzy punkty. Są może trochę słabsi pod koszem" - ocenił.

Do drużyny Stelmetu na spotkanie z Monaco wraca po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją ręki Serb Boris Savovic. Zdaniem Zamojskiego to duże wzmocnienie zespołu.

"Boris trenował już z pełnym obciążeniem. Myślę, że będzie na sto procent gotowy. Pod względem motorycznym jest bardzo dobrze przygotowany, bo gdy nie mógł trenować z drużyną, to pracował z boku z trenerem od przygotowania fizycznego Jure Drakslarem. Jak gramy 'pięć na pięć' wygląda naprawdę nieźle. Będzie wielkim wzmocnieniem dla drużyny i wierzę, że szybko odnajdzie się w rytmie meczowym. Pierwsze spotkanie i od razu o taką wielką stawkę. Mam nadzieję, że udźwignie presję" - dodał.

Jeśli zielonogórski zespół pokona AS Monaco (rewanż 13 marca we Francji), to w ćwierćfinale w walce o awans do Final Four, zmierzy się ze zwycięzcą w parze Nanterre 92 - Banvit Bandirma. Zawodnikiem klubu z Turcji jest kadrowicz Damian Kulig, a szkoleniowcem finalisty z 2017 r. Słoweniec Saso Filipovski, który z klubem z Zielonej Góry wywalczył dwa mistrzostwa Polski (2015 i 2016).

Obrońca tytułu Iberostar Teneryfa z kolejnym reprezentantem kraju Mateuszem Ponitką zagra w 1/8 finału z inną ekipą z Hiszpanii UCAM Murcia.

Spotkania 1/8 finału (systemem mecz i rewanż) odbędą się 6 i 7 oraz 13 i 14 marca. Ćwierćfinały zostaną rozegrane 27 i 28 marca, a rewanże 3 i 4 kwietnia. Turniej Final Four z udziałem czterech najlepszych ekip odbędzie się w dniach 4-6 maja. Gospodarza wyznaczy w kwietniu FIBA.