Gortat na parkiecie przebywał 22 minuty i trafił cztery z dziesięciu rzutów z gry oraz oba wolne. Dorobek polskiego środkowego uzupełnia siedem zbiórek i jedna asysta. Miał także jedną stratę i popełnił jeden faul.

Wizards nawet przez moment nie wygrywali, jednak waleczności nie można im odmówić. Ostatnia kwarta zaczęła się przy piętnastopunktowym prowadzeniu Pacers. "Czarodzieje" wyraźnie zniwelowali stratę, ale odwrócić losów spotkania nie zdołali, choć mieli ku temu okazje.

Na 36,6 s przed końcową syreną było już tylko 96:95 dla przyjezdnych z Indianapolis. Gospodarze nie trafili jednak żadnego z trzech ostatnich rzutów w meczu.

W zwycięskiej drużynie najlepszy był Victor Oladipo - 33 punkty. Wśród Wizards prym wiódł Bradley Beal (22 pkt i 11 asyst), ale to właśnie on zawodził w końcówce. Ostatecznie trafił tylko osiem z 27 rzutów z gry.

"Nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia. Po prostu powinienem był trafić w kluczowych próbach. Oczywiście, że byłem już zmęczony, ale to niczego nie zmienia" - przyznał Beal, który grał aż 43 minuty.

Kolejny mecz zespół Gortata rozegra we wtorek z Miami Heat (33-30). Niedzielna porażka spowodowała spadek Wizards w tabeli Konferencji Wschodniej na piąte miejsce kosztem właśnie Pacers. Prowadzi Toronto Raptors (45-17).

Tym razem kanadyjski zespół pokonał we własnej hali Charlotte Hornets 103:98. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył DeMar DeRozan - 19. Litwin Jonas Valanciunas dołożył 18 pkt i 13 zbiórek. Wśród "Szerszeni" wyróżnił się Kemba Walker - 27 pkt.

Konferencji Zachodniej przewodzą koszykarze Houston Rockets (49-13), którzy tej nocy odpoczywali.