Inne

HMŚ Birmingham 2018: Polska trzecia w...

Szymon Zaworski: Jak udało wam się pobić rekord Polski?

Justyna Święty-Ersetic: Nie wiem, sama byłam w szoku. Cieszyłam się początkowo z tego, że dobiegłyśmy jako trzecie. Wiadomo, później zdyskwalifikowano Jamajki. Na początku nie zdawałam sobie sprawy z tego, że pobiegłyśmy aż tak szybko. Zdawałam sobie sprawę, że musimy pobiec dużo szybciej niż dziewczyny pobiegły w eliminacjach, jeśli chcemy nawiązać walkę o medal. Zaprezentowałyśmy się bardzo dobrze. Poprawiłyśmy rekord Polski o niecałe trzy sekundy. Mam nadzieję, że to będzie taka zapowiedź zbliżających się igrzysk olimpijskich w Tokio.

3.26,09  to nowy rekord Polski. Czy ten bieg przebiegał po waszej myśli?

Tak. Nie spodziewałam się, że Ukrainka pójdzie tak mocno, ale wiedziałam, że przepłaci to w końcówce. Ja miałam otworzyć mocno, pobiec odważnie na tym pierwszym torze i wydaje mi się, że to się udało. Dziewczyny miały biec bardzo mocno i uciekać, żeby Gosia ( przyp. Małgorzata Hołub-Kowalik) na ostatniej zmianie mogła dowieźć sztafetę na medalowej pozycji.

Jak się pani biegło na pierwszej zmianie?

Dobrze. Praktycznie tak, jak w biegach indywidualnych. To był mój debiut, bo nigdy jeszcze nie biegałam na pierwszej zmianie. Cieszę się, że miałam okazję spróbować czegoś nowego i wydaje mi się, że się tam odnalazłam i nie był to mój ostatni raz na tej zmianie.

Jaki ma pani plan na mistrzostwa Europy, które odbędą się na otwartym stadionie w Berlinie w sierpniu?

Chciałabym przywieźć stamtąd dwa medale, ale na pewno to nie będzie to takie łatwe. W Polsce mamy dużo zawodniczek, które biegają na bardzo dobrym poziomie, więc zakwalifikowanie się do sztafety wbrew pozorom nie będzie takie proste jak kiedyś. Na pewno będzie między nami wewnętrzna rywalizacja.  

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.