Williams co prawda w tym roku zaprezentowała się już raz, ale było to deblowe spotkanie w meczu Pucharu Federacji z Holenderkami. 36-letnia zawodniczka wyszła na kort w połowie lutego razem ze starszą siostrą Venus, gdy ekipa z USA prowadziła 3:0 i losy awansu do półfinału Grupy Światowej były już rozstrzygnięte. Grę podwójną wygrały rywalki.

- Nie wiedziałam tak naprawdę, czego się spodziewać. Muszę poprawić swoją grę w każdym aspekcie, ale czuję, że jestem na właściwej ścieżce. Czuję się też lepiej niż zakładałam, że będę. Nie spodziewałam się, że moje serwisy będą takie potężne, nawet jeśli nie były celne. To dopiero początek. Uważam, że to bardzo dobry krok we właściwym kierunku - zaznaczyła wówczas Serena Williams, zdobywczyni 23 wielkoszlemowych tytułów w singlu.

Towarzyszyli jej na miejscu mąż Alexis Ohanian i urodzona 1 września córeczka Alexis Olympia Ohanian jr. W styczniu ubiegłego roku była liderka światowego rankingu zaprezentowała się w turnieju WTA w Auckland i Australian Open. Drugą z imprez wygrała, a dwa miesiące później poinformowała, że jest w ciąży. Pod koniec grudnia zagrała w pokazowym meczu w Abu Zabi - przegrała z Łotyszką Jeleną Ostapenko.

Powrót Williams do rywalizacji w imprezach WTA postanowił uczcić w oryginalny sposób jej mąż. Sprawił niespodziankę tenisistce, wykupując powierzchnię na czterech sąsiadujących billboardach i umieszczając zdjęcia ich córeczki oraz słynnej zawodniczki z pociechą, a także napis "Najwspanialsza mama wszech czasów. Serena Williams - Alexis Jr + Sr".

Wznowienie startów przez słynną Amerykankę w Indian Wells ma dodatkowy podtekst. Bojkotowała ona te zawody w latach 2002-14 po nieprzychylnych reakcjach publiczności po wycofaniu się Venus tuż przed rozpoczęciem siostrzanego półfinału.

Słabszą passę chciałaby przełamać startem w Kalifornii Radwańska. Polka ma za zadanie odbudować się po ubiegłym roku, kiedy często zmagała się z kłopotami zdrowotnymi i jej forma pozostawiała wiele do życzenia. W pierwszych miesiącach bieżącego sezonu widać u niej było u niej czasem przebłyski powrotu do dobrej dyspozycji, ale szybko trafiała na groźne i solidne rywalki, którym nie była w stanie sprostać. W lutym ze zmaganiami w Dausze pożegnała się w drugiej rundzie po porażce z Czeszką Petrą Kvitovą, a w Dubaju przegrała mecz otwarcia z Rosjanką Darią Kasatkiną.

Zawody w Indian Wells i późniejsze w Miami to ostatnie starty krakowianki na kortach twardych przed przejściem na niezbyt lubianą przez nią ziemną nawierzchnię. By obronić punkty sprzed roku w Kalifornii podopieczna Tomasza Wiktorowskiego musi dotrzeć do trzeciej rundy. Rok temu była jednak szóstą rakietą świata i w pierwszej rundzie miała tzw. wolny los, teraz jest 32. w rankingu WTA i będzie musiała grać od samego początku. Ostatnio trzy mecze w jednej imprezie wygrała w lipcowym Wimbledonie.

Kibice liczą, że Radwańska udanie rozpocznie 29. rok życia. Urodziny świętować będzie dzień przed rozpoczęciem turnieju w Indian Wells.

Williams nie jest jedyną zawodniczką, która ma udziałem w opisywanej imprezie wrócić po dłuższej przerwie. Tzw. dziką kartę od organizatorów dostała Wiktoria Azarenka. Mieszkająca w tym stanie Białorusinka poprzednio zaprezentowała się w lipcu na kortach Wimbledonu. Później rezygnowała z kolejnych startów ze względu na sądowy spór z były partnerem o opiekę nad synkiem Leo. Ojciec chłopca nie zgodził się, by w tym czasie dziecko opuściło Kalifornię.

W zmaganiach mężczyzn zabraknie zaś kilku znanych zawodników. O rezygnacji z występu zarówno w Indian Wells, jak i w Miami poinformowali już zarówno Hiszpan Rafael Nadal, jak i Stan Wawrinka, którzy już od jakiegoś czasu zmagają się z kłopotami zdrowotnymi. Wicelidera rankingu ATP boli biodro, a Szwajcara kolano.