Malago, który jednocześnie pełni obowiązki prezesa zrzeszenia klubów włoskiej ekstraklasy, w poniedziałek po spotkaniu przedstawicieli klubów Serie A poinformował, że Fiorentina zdecydowała się przedłużyć umowę Astoriego, a wynikające z tego pieniądze trafią do żony i dwuletniej córki zmarłego kapitana "Violi".

 

"To bardzo miły gest" - ocenił Malago, który prawdopodobnie nadinterpretował słowa prezesa Fiorentiny Andrei Della Valle. Ten w niedzielę po niespodziewanej śmierci piłkarza poinformował, że "Astori chciał przedłużyć kontrakt, wszystko było przygotowane, brakowało tylko podpisów".

 

Fiorentina nie potwierdziła informacji Malago, a w poniedziałek wieczorem wydała oświadczenie, w którym "wciąż zszokowana tym dramatycznym wydarzeniem apeluje do wszystkich o zachowanie powagi i szacunku".

 

Agencja prasowa AFP zacytowała anonimowe źródło w klubie, że Malago "prawdopodobnie się pospieszył i dał wiarę niesprawdzonym pogłoskom". Pomysł przedłużenia kontraktu Astoriego bowiem szybko znalazł wielu orędowników w internecie i szybko zyskiwał na popularności. Inne źródło AFP mówi natomiast, że wychodząc przed szereg Malago mógł zaszkodzić całej sprawie, choć uznaje, że klub powinien wypłacić rodzinie pieniądze zapisane w umowie.

 

31-letni Astori, który do Fiorentiny trafił latem 2015 roku, został znaleziony martwy w niedzielę w swym hotelowym pokoju w Udine. Klub z Florencji, którego rezerwowym bramkarzem jest młodzieżowy reprezentant Polski Bartłomiej Drągowski, miał tego dnia rozegrać ligowy mecz z tamtejszym Udinese. Spotkanie to, podobnie jak wszystkie przewidziane na niedzielę mecze 27. kolejki Serie A, zostało odwołane i przełożone na 3-4 kwietnia.

 

Na razie nie jest znana przyczyna śmierci zawodnika. Wiadomo jedynie, że doszło do zatrzymania akcji serca. Sekcja zwłok odbędzie się we wtorek. Pogrzeb zaplanowano na czwartek w Bazylice Santa Croce we Florencji.

 

Astori rozegrał 14 spotkań w drużynie narodowej Italii, m.in. w Pucharze Konfederacji FIFA w 2013 roku.