"Razem, dokonamy tego" - to tytuł ulotki rozprowadzanej w Paryżu, wzywającej kibiców i fanów piłki nożnej do wspierania PSG we wtorkowym rewanżu przeciwko Realowi Madryt. Cała Francja żyje tym spotkaniem, wystarczy spojrzeć na pierwsze strony wtorkowej prasy. "l’Equipe" na swojej okładce nawiązuje do powtórzenia wyniku z 1993 roku, kiedy to po porażce w Madrycie 2:4, paryżanie odrobili straty, zwyciężając w Parku Książąt 3:1. To wprawdzie tylko historia, ale warto ją naśladować.

 

Już dzień przed meczem kilkuset kibiców zebrało się pod hotelem w Rueil pod Paryżem, aby wspierać swoich ulubieńców. Takiego entuzjazmu nad Sekwaną dawno nie widziano. Już nikt nie mówi o kontuzji Neymra, bo przecież w pierwszym meczu w Madrycie brazylijska gwiazda tak bardzo nie błyszczała. Za to większe pole do popisu będzie miała trójka Angel Di Maria, Edinson Cavani i Kylian Mbappe. Trio DCM - na nich liczą kibice, to oni maja znaleźć rozwiązanie jak przebić się przez linie obrony Królewskich.

 

Według Raymonda Domenecha, byłego selekcjonera Trójkolorowych, jeżeli się dokładnie przeanalizuje pierwszy mecz i wyciągnie się z niego odpowiednie wnioski, to jest spora szansa, aby przejść do następnej rundy. PSG nie może tracić piłki w fazach  konstrukcyjnych, przetrzymać pressing przeciwnika, grać spokojnie i cierpliwie czekać na okazje, to według Domenecha klucz do odrobienia strat. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Faktem jest, że na Santiago Bernabeu to goście przez większość meczu dyktowali warunki. Zabrakło czujności w najważniejszych momentach, zwłaszcza pod koniec spotkania.  

 

Do składu ma wrócić Thiago Silva, kapitan zespołu. Nie wiadomo z jakich przyczyn Emery nie wystawił go w pierwszym meczu. Nieobecność Neymara jest szansą dla Di Marii do udowodnienia, że należy mu się miejsce w wyjściowym składzie. Argentyńczyk pokazał w ostatnich spotkaniach, że jest w wysokiej formie, strzelając bramkę za bramką. Ale to co wystarcza na Ligue 1, nie koniecznie musi wystarczyć na Ligę Mistrzów. To inny świat, tu poprzeczka zawieszona jest zdecydowanie wyżej. W zeszłorocznej edycji, kiedy grał jeszcze w Monako, Kylian Mbappé stał się gwiazdą światowego formatu, nie tylko pod względem gry, ale również niesamowitej skuteczności (w 16 meczach Ligi Mistrzów zdobył 10 bramek). Kamil Glik powiedział w niedzielnej audycji Canal Football Club, że Kylian "może niedługo znaleźć się w światowej elicie piłkarzy". Wtorkowy mecz jest dla 19-latka ogromną szansą, aby słowa reprezentanta Polski znalazły potwierdzenie na płycie Parc des Princes. W pierwszym meczu ani Mbappé, ani Cavani nie zachwycili. Czas na pokazanie, że wpadka w Madrycie, to dla tych dwóch świetnych napastników zwyczajny wypadek przy pracy.

 

"Tutaj jest Paryż". Tak głosi jedno z haseł paryskiego klubu wywieszone na trybunach Parc des Princes. Znaczenie hasła jest nie tylko symboliczne, bowiem żaden rywal nie odniósł tutaj zwycięstwa od 2 kwietnia 2016 (51 meczów, 43 zwycięstwa PSG, 8 remisów). Żaden klub w Europie nie może pochwalić się taką statystyką. Dziś większa presja po stronie gospodarzy, którzy muszą zdobyć dwie bramki (nie tracąc żadnej) drużynie, która obroniła trofeum, o którym w Paryżu marzy się od dawna.