Po spotkaniu w Szwajcarii Manchester City miał nad FC Basel czterobramkową przewagę, toteż w rewanżu na Etihad Stadium Pep Guardiola dał odpocząć swoim największym gwiazdom, jak Sergio Aguero czy Kevin De Bruyne. W pierwszym składzie wybiegł natomiast m.in. zaledwie 17-letni, ale jakże utalentowany Phil Foden.

City objęło prowadzenie już w ósmej minucie. Akcja bramkowa zamknęła się w trójkącie: Leroy Sane, Bernardo Silva, Gabriel Jesus. Pierwszy holował piłkę aż na skraj pola karnego, zgrał do boku do Silvy, który bez przyjęcia obsłużył będącego przed pustą bramką Brazylijczyka.

W 17. minucie Szwajcarzy strzelili gola wyrównującego, ale w kontekście dwumeczu - zaledwie honorowego. Blas Riveros pomknął lewą flanką i gdy wbiegł już w pole karne, zagrał piłkę na około 11. metr Mohamedowi Elyounoussiemu, który po przyjęciu silnym strzałem pokonał Claudio Bravo.

Przez dłuższy czas na boisku utrzymywał się status quo - wynik meczu zmienił się dopiero w 71. minucie. Tym razem Elyounoussi ze strzelca przeobraził się w asystenta. Norweg długo holował piłkę - wbiegł w pole karne, by po chwili przez linię boczną je opuścić. W porę się jednak odwrócił i podał do Michaela Langa, który strzałem z ostrego kąta dał swojej drużynie prowadzenie w meczu.

Do końca spotkania nic się już nie zmieniło. FC Basel wygrał bitwę, ale Manchester City święci zwycięstwo - i to zdecydowane - w całej wojnie.

Manchester City - FC Basel 1:2 (1:1)

Bramki: Jesus 8 - Elyounoussi 17, Lang 71. Sędzia: Kralovec (Czechy).

City: Bravo - Zinczenko, Laporte, Stones, Danilo - Foden (89 Adarabioyo), Toure, Gundogan (66 Diaz) - Sane, Jesus, B. Silva.

Basel: Vaclik - Lacroix, Frei, Suchy - Riveros, Zuffi, Die, Lang - Elyounoussi, Oberlin (74 Van Wolfswinkel), Bua (68 Stocker).

Żółte kartki: Jesus - Lacroix.