Spotkanie rozegrane w Hali Legionów miało ogromny ciężar gatunkowy dla obu drużyn. Dla zajmujących ostatnie miejsce w tabeli gospodarzy był to ostatni dzwonek alarmowy, natomiast zespół ze Szczecina przegrał dziewięć ostatnich spotkań i atmosfera w klubie również nie była najlepsza.

Wojnę nerwów lepiej wytrzymała ekipa z Pomorza. Ambitnie grający kielczanie nie zdołali wygrać nawet jednego seta, chociaż w drugiej partii mieli trzy piłki setowe. „Ten mecz mógł się zupełnie inaczej potoczyć, ale pogrążyły nas proste błędy w końcówce tej partii. Przy takiej grze nie ma prawa się wygrać seta” – samokrytycznie ocenił postawę kieleckiej drużyny w tym pojedynku Łapszyński.

- Przegraliśmy bardzo ważny mecz, na dodatek w bardzo słabym stylu. Mieliśmy kilka swoich szans. W drugim secie prowadzimy wysoko i dwa razy dotykamy siatki nogą, rzecz na siatkarskich parkietach niezmiernie rzadko spotykana. W ten sposób meczu się wygra – dodał trener Dariusz Daszkiewicz.

Ta porażka może być przysłowiowym gwoździem do trumny dla ekipy z regionu świętokrzyskiego. Dafi zamyka tabelę siatkarskiej ekstraklasy i do bezpiecznej pozycji traci pięć punktów. Co prawda do zakończenia rozgrywek zostało jeszcze sześć kolejek, ale już sami zawodnicy tracą nadzieję na utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

- Nasza sytuacja od wielu kolejek jest bardzo trudna. Teraz mieliśmy okazję, żeby wyjść z tego dołu, a wpadliśmy w jeszcze większy. Tylko cud nas może uratować przed spadkiem – przyznał przyjmujący drużyny z Kielc.

Załamany szkoleniowiec Dafi dodał, że jest gotów podać się do dymisji. „W tej drużynie coś trzeba zmienić. Jestem gotowy spakować się i iść do domu. Może kolejna zmiana trenera coś przyniesie. Pozostało jeszcze sześć spotkań i jakieś szanse na utrzymanie jeszcze są, ale temu zespołowi potrzebny jest jakiś nowy impuls” – nie ukrywał Daszkiewicz.

W odmiennych nastrojach opuszczał parkiet zespół ze Szczecina, który po czarnej serii dziewięciu porażek wreszcie odniósł zwycięstwo. - Nie ustrzegliśmy się błędów, ale najważniejszy jest efekt końcowy. Ta seria porażek sprawiła, że gramy bardzo nerwowo. Problem, który mamy siedzi przede wszystkim w naszych głowach. Wierzę, że to zwycięstwo odblokuje zawodników i zaczną grać spokojniej i na miarę swoich możliwości – podkreślił trener Espadonu Michał Gogol.