W końcówce niedzielnego hitu Lotto Ekstraklasy Marciniak podyktował rzut karny dla Legii Warszawa po tym, jak piłka odbiła się od ręki Wołodymyra Kostewycza. Piłkarze Lecha Poznań długo protestowali, ale decyzja polskiego sędziego była nieodwołalna. Jedenastkę wykorzystał Michał Kucharczyk, a gospodarze wygrali 2:1. Polscy eksperci oraz kibice podzielili się na dwie grupy: jedni bronili, drudzy krytykowali.

 

A Marciniak już w środę dostał do poprowadzenia mecz Tottenham - Juventus w 1/8 finału Ligi Mistrzów. I znowu rozpętał małe piekło: tym razem na większą skalę. Wszystko zaczęło się już na samym początku, kiedy ręką w polu karnym zagrał obrońca gości Mehdi Benatia.

Kontrowersyjnych decyzji było jeszcze więcej. Nim minął kwadrans w znakomitej sytuacji mógł znaleźć się Harry Kane, ale powstrzymał go Giorgio Chiellini. Okazało się jednak, że włoski obrońca zagrał ręką, a gdyby tego nie zrobił, to jego rywal znalazłby się oko w oko z Gianluigi Buffonem! Gwizdek Marciniaka ponownie milczał.

 

Chwilę później Douglas Costa padł w polu karnym po starciu z Janem Vertonghenem. Co ciekawe, belgijski obrońca był praktycznie pogodzony z przewinieniem, o czym świadczy jego mina, ale Marciniak po raz kolejny nie zdecydował się na użycie gwizdka! Gracze Juventusu ostro protestowali, ale na nic się to zdało. A kontakt był oczywisty - Vertonghen ewidentnie nie zdążył za szybko Brazylijczykiem.

 

Na Twitterze szybko zrobiło się gorąco: