Tego, co wydarzyło się w Kędzierzynie-Koźlu z pewnością nie spodziewała się znaczna większość kibiców. Zdecydowanym faworytem spotkania była drużyna gospodarzy, lecz jak się okazało po raz trzeci w tym sezonie musiała przełknąć gorycz porażki.

Wyrównany początek nie zwiastował tego, co miało się za chwilę wydarzyć. Od stanu 8:8 zaczęła się uwidaczniać przewaga GKS-u. Mistrz Polski zerwał się jednak do walki i złapał kontakt z rywalem, lecz ten rozegrał końcówkę na naprawdę wysokim poziomie i wygrał 20:25. Druga partia od początku układała się pod dyktando przyjezdnych. Siatkarze Andrei Gardiniego nawet na chwilę nie osiągnęli prowadzenia. Walka nawiązała się dopiero w trzecim secie. Postawieni pod ścianą kędzierzynianie wzięli się do pracy i wygrali na przewagi 26:24.

Mogło wydawało się, że ZAKSA odwróci losy tego spotkania po kilku skutecznych akcjach i wyrównanej grze. Wątpliwości rozwiali jednak bardzo skuteczni tego dnia katowiczanie, którzy po kapitalnym zagraniu Rodrigo Quirogi zanotowali spektakularne zwycięstwo.

Podopieczni Piotra Gruszki wywieźli z niezwykle trudnego terenu komplet punktów. Z dorobkiem 34 punktów zajmują bezpieczną 9. lokatę. ZAKSA nadal ma na swoim koncie 62 "oczka" i w przypadku zwycięstwa drugiej PGE Skry Bełchatów za pełną pulę nad trzecim ONICO Warszawa przewaga mistrzów Polski stopnieje do 7 punktów.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - GKS Katowice 1:3 (20:25, 19:25, 26:24, 23:25)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Mateusz Bieniek, Rafał Buszek, Kamil Semeniuk, Benjamin Toniutti, Maurice Torres, Łukasz Wiśniewski - Paweł Zatorski (libero) - Marco Falaschi, Sławomir Jungiewicz, Krzysztof Rejno, Rafał Szymura

GKS Katowice: Karol Butryn, Serhij Kapelus, Emanuel Kohut, Marcin Komenda, Paweł Pietraszko, Gonzalo Quiroga - Bartosz Mariański (libero) - Adrian Stańczak (libero), Tomasz Kalembka