Cykl Speedway Grand Prix rusza już 12 maja, a jego pierwsza runda rozpocznie się na PGE Stadionie Narodowym. Dwa tygodnie później najlepsi żużlowcy na świecie przeniosą się do stolicy Czech. Malownicza Praga może pochwalić się już 22. organizacją tego turnieju, co stawia ją na pierwszym miejscu wśród miast, w których rozgrywane było Grand Prix. To świadczy o randze tych zmagań, bowiem czeską eliminację w żużlowych indywidualnych mistrzostwach świata śmiało można uznać za jedną z najbardziej prestiżowych spośród wszystkich pozostałych.

 

Zaszczyt poprowadzenia tej znamienitej imprezy przypadł naszemu redakcyjnemu koledze, Tomaszowi Lorkowi. Nawet dla doświadczonego dziennikarza będzie to nie lada przeżycie i doświadczenie. – Nie Czech, nie Brytyjczyk, a Polak będzie miał okazję być spikerem na zawodach Grand Prix w Pradze. Zadzwonił do mnie Pavel Ondrasik, syn świetnego przed laty żużlowca Petra Ondrasika i zaproponował mi poprowadzenie turnieju Speedwaya Grand Prix w czeskiej Pradze. Ponieważ jest to impreza bardzo międzynarodowa, zrzeszająca kibiców z całego świata, również Polaków, warunkiem jest obsługa zawodów w trzech językach – czeskim, polskim i angielskim. Nigdy wcześniej nie miałem takiej możliwości – przyznaje.

 

Grand Prix Czech od zawsze słynęło z polskich akcentów. Dwukrotnie w zawodach triumfował tam Tomasz Gollob (1999,2010). Na podium stawali Jarosław Hampel, Rune Holta, Krzysztof Kasprzak i Maciej Janowski. W finale był także Sławomir Drabik oraz Patryk Dudek. Oprócz zawodników i rzeszy kibiców z naszego kraju, kolejnym smaczkiem będzie polski gospodarz turnieju. – Móc poprowadzić te zawody w mieście, które kocham będzie dla mnie czymś magicznym. Oby tylko mój syn Mikołaj nie pomyślał, że ma tatę Czecha jak usłyszy go mówiącego w tym języku (śmiech) – mówi Lorek.

 

Redakcja Polsatu Sport mogła ostatnio cieszyć się z debiutu Karoliny Owczarz w KSW. Kolejnym wyróżnieniem jest z pewnością angaż Tomasza Lorka w czeskiej rundzie Grand Prix.