Sytuacja z pierwszej części gry była analizowana już w przerwie spotkania oraz po nim w wielu zagranicznych studiach telewizyjnych. W jednej z angielskich TV obecni byli niedawni reprezentanci Anglii Rio Ferdinand, Steven Gerrard i Frank Lampard. Wszyscy nie mieli wątpliwości, że gościom z Turynu należała się jedenastka.

Gerrard jako pierwszy wydał osąd. - Dla mnie ewidentny rzut karny. Najpierw dochodzi do pierwszego kontaktu, potem byl drugi. Sędzia główny znajdował się 10 metrów od miejsca zdarzenia i musiał to widzieć. Wydaje mi się, że na niekorzyść Costy wpłynął tylko jego opóźniony upadek - powiedział.

Zdaniem jego kolegi ze środka pola reprezentacji - Franka Lamparda, główną winę ponosi jednak sędzia zabramkowy, którym był Paweł Raczkowski. - Sędzia główny mógł nie do końca to widzieć. Znajdował się po prostu za daleko. Po to jednak ma właśnie sędziego zabramkowego... - stwierdził Lampard, któremu wtórował Ferdinand: - Na co ona patrzy? - ironicznie zapytał były obrońca.

Tyle jeśli chodzi o ekspertów w TV... Dużo do powiedzenia, a raczej napisania mieli o niepodyktowanej jedenastce dla Juve także dziennikarze prasowi. - Sędziowie pdjęli taką decyzję w tylko sobie znany sposób. Przecież 80 tysięcy ludzi, którzy byli na Wembley, było pewnych, że arbiter podyktuje karnego po faulu Vertonghena. Po decyzji arbitra słychać było jednak... ulgę - pisze redaktor naczelny BBC Sports, Phil McNulty.

Bardziej dosadny w swoim tekście był dziennikarz Daily Mail, Martin Samuel: - Prezydent UEFA jest przeciwny VAR, uważając, że ludzie tego nie rozumieją. Można powiedzieć, że asystent Marciniaka zza bramki także nie rozumie, ale przepisów - napisał Samuel i dodał, że sędziowie "byli zaprzeczeniem świetnego widowiska". Zwrócił się również z pytaniem do UEFA, skąd "bierze ona takich ludzi do sędziowania"...