W ostatnim spotkaniu z Arką Gdynia (2:1) boisko z powodu urazów przedwcześnie opuścić musiało trzech zawodników – Miroslav Covilo, Sergei Zenjov i Deniss Rakels. - Jako trener jeszcze nie przeżyłem takiej sytuacji – załamywał ręce trener Michał Probierz.

 

- Chcę podziękować za ostatni mecz Zenjovowi, Covili i Rakelsowi. Zagrali, choć mieli drobne urazy. Mogło się to pogłębić, wiedzieliśmy o tym. Podjęliśmy jednak ryzyko, bo dla nas teraz każdy mecz jest grą o wszystko. Przez dwa tygodnie trenowaliśmy w różnych warunkach, w różnych miejscach, na sztucznych nawierzchniach i są tego konsekwencje. Na pewno musimy przemeblować skład, zastanawiamy się nad zmianą taktyki. Być może zagramy zupełnie inaczej niż dotychczas. Sztab medyczny jeszcze pracuje nad tym, by postawić jednego czy dwóch zawodników na nogi. Nie wchodzimy już na sztuczną nawierzchnię, od przyjazdu z Turcji tylko dwa razy trenowaliśmy na trawie. Ten mecz będzie dla nas próbą charakteru – uważa Probierz, który podkreślił jednak, że bardzo liczy na zmienników, którzy nie zawiedli w meczu z Arką. Chwalił zwłaszcza 18-letniego Sebastiana Strózika, który stawia swoje pierwsze kroki na boiskach ekstraklasy.

 

- Są w kadrze zawodnicy, którzy grali w sparingach, teraz muszą wskoczyć do składu i spotkanie w Szczecinie wygrać, gdyż jedziemy tam po trzy punkty. Po to trenują, żeby dostać swoją szanse i ją wykorzystać. W piłce tak bywa, że nieszczęście jednego okazuje się szczęściem dla innego piłkarza – zauważył Probierz.

 

Trener „Pasów” nie wyklucza, że przeciwko Pogoni może zagrać Damian Dąbrowski, który latem ubiegłego roku zerwał więzadła w kolanie i przechodził wielomiesięczną rehabilitację.

 

- Chciałem go wpuścić już w meczu z Arką, ale nie to było twarde spotkanie, rywale grali bardzo agresywnie, o każdą piłkę w powietrzu była wojna, więc wolałem nie ryzykować – przyznał Probierz.

 

Pogoń przez większość sezonu plasowała się na dnie tabeli. Obecnie z dorobkiem 25 punktów zajmuje trzynaste miejsce.

 

- To solidny zespół. To, że tak długo byli na dole tabeli spowodowane było między innymi tym, że w wielu meczach brakowało im szczęścia. Teraz do gry po pauzie za kartki wracają Adam Frączczak i Łukasz Zwoliński. Będą więc silniejsi. Nie mamy się jednak czego obawiać. Widać, że jesteśmy odpowiednio przygotowani, dobrze biegamy, będziemy walczyć do końca. Pogoń traci ostatnio mało bramek. Dlatego jeśli będziemy mieli sytuację, to musimy ją wykorzystać. Musimy być bezwzględni. Każdy strzał trzeba oddać przy pełnej koncentracji – twierdzi trener Cracovii.

 

W październikowym meczu pomiędzy tymi zespołami "Pasy" wygrały 3:0. Krakowianie do Szczecina polecą w piątek samolotem. Spotkanie rozpocznie w sobotę o godzinie 18.