Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina w brytyjskich mistrzostwach globu na hali w Birmingham triumfowali z czasem 3.01,77. Zachwycił zwłaszcza finisz Krzewiny, który wyprzedził finiszującego Amerykanina na ostatniej prostej. Polacy ustanowili nowy rekord świata na tym dystansie.
 
W niedzielę świat obiegła jednak informacja, że rekord Polaków został pobity w Stanach Zjednoczonych podczas... mistrzostw szkół wyższych. W College Station wynik 3.00,77 uzyskała reprezentacja Uniwersytetu Południowej Kalifornii (USC), druga była sztafeta Uniwersytetu Rolniczo-Mechanicznego w Teksasie (Texax A&M) - 3.01,39, a trzecia Uniwersytetu Florydy (UF) - 3.01,43. Aż trzy zespoły finiszowały więc szybciej od Biało-Czerwonych.
 
Rekord polskiej sztafety przetrwał zaledwie osiem dni, jednak nowy wynik wcale nie musi zostać oficjalnie uznany przez IAAF. Zaledwie jedna z trzech wspomnianych ekip była złożona z zawodników tej samej narodowości, a po zawodach być może nie przeprowadzono badań antydopingowych.
 
Według sędziego międzynarodowego Janusza Rozuma, droga do ratyfikacji nowego rekordu jest wciąż daleka. "Kwestia badań antydopingowych jest istotna. Nie wiadomo, czy był badany poziom EPO, a powinien. Wydaje mi się jednak, że Amerykanie o to zadbali. Hala College Stadion nie ma certyfikatu IAAF, ale przypomnę, że takich hal jest tylko 45 na świecie. Sądzę jednak, że Amerykanie będą teraz musieli przedstawić własną dokumentację i udowodnić, że ta hala spełnia wszystkie warunki" - powiedział w rozmowie z WP SportoweFakty.
 
Cała procedura według sędziego może potrwać nawet kilka miesięcy.