Play-offy siatkarskiej Ligi Mistrzów czas zacząć. Dla fanów polskiej siatkówki największymi wydarzeniami będą mecze polskich klubów. PGE Skra Bełchatów zacznie od starcia z Cucine Lube Civitanova we własnej hali. W innej parze Jastrzębski Węgiel z trenerem Ferdinando De Giorgim zmierzy się z jego byłym klubem – ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. O zbliżających się spotkaniach Ligi Mistrzów siatkarzy dyskutowali komentatorzy Polsatu Sport: Przemysław Iwańczyk, Marcin Lepa oraz Jerzy Mielewski.

 

Przemysław Iwańczyk: Chronologicznie zacznijmy od wydarzenia, które będzie miało miejsce w Atlas Arenie. Drużyna bełchatowska podejmuje wielkie wyzwanie, mierząc się z klubowym wicemistrzem świata i mistrzem Włoch, także drużyną, którą sięgnęła po puchar swojego kraju. Pierwsze pytanie dotyczy tego, czy należy przywiązywać się do półfinałowego starcia z klubowych mistrzostw świata? Wtedy bełchatowianie przegrali 0:3 w setach.  

 

Jerzy Mielewski: Na pewno należy, bo PGE Skra w tym sezonie już się odbiła od Lube Civitanova. Nie jest faworytem tego starcia, natomiast pamiętajmy, że po pierwszych dwóch meczach fazy grupowej Ligi Mistrzów w tym sezonie, to tak naprawdę niektórzy już skreślali drużynę z Bełchatowa w kontekście awansu do fazy play-off. Awans został wywalczony. Dwa zwycięstwa nad drużyną z Moskwy, rewanżowe starcie z Lokomotiwem Nowosybirsk – PGE Skra pokazała w tych meczach, że potrafi wygrywać z bardzo mocnymi drużynami. Biało-czerwona flaga na maszt i do przodu, bo nic innego nie pozostaje ekipie z Bełchatowa. Lube to konstelacja gwiazd. To nie jest zespół, który pozwala sobie na obniżenie poziomu w jakimikolwiek meczu. Oczywiście on w lidze włoskiej potrafi przegrać. W Lidze Mistrzów też przegrał z Perugią 0:3, na przewagi w każdym secie. Będzie szalenie ciężko. Ta droga dalej nie jest usłana różami. Liczę na to, że PGE Skra będzie się bawić siatkówką. Oczywiście zwycięstwo bełchatowian będzie wielką niespodzianką. Czekam na dobrą atmosferę w środę w łódzkiej hali Atlas Arena i niech odpalą, niech to będzie ładna siatkówka.

 

Przemysław Iwańczyk: Nie mam tego popartego statystyką, ale intuicyjnie można powiedzieć, że bełchatowianie potrafią walczyć z Rosjanami. Od 2005 roku, kiedy zadebiutowali w Lidze Mistrzów i z Lokomotivem Biełgorod wygrali niespodziewanie w pierwszym meczu. Im drużyny rosyjskie leżą bardziej niż włoskie. Mylę się?

 

Marcin Lepa: Chyba nie, tym bardziej, że pamiętam jak w zeszłym sezonie sprawdzałem statystki ze starć z Włochami i one naprawdę są porażające na naszą niekorzyść. Lube w tym sezonie przegrało cztery razy w lidze. To jest drużyna, która koncentruje się na najważniejsze wydarzenia i tak jak mówiłeś na początku o KMŚ, to tylko pokazuje, że jej potencjał w tym sezonie jest olbrzymi. Jeśli upatrywać szansy, to tylko w formie sensacji. Nie niespodziance, a sensacji. Z tym że Skra niesiona szalonym dopingiem polskich kibiców, wniesie się na wyżyny  i  dzięki temu coś może nie funkcjonować w jednym, czy dwóch elementach po stronie włoskiej i załamie się nagle ich gra.

 

Przemysław Iwańczyk: Nie możemy bagatelizować, choć jesteśmy pewni awansu polskiej drużyny w drugiej parze. Jastrzębski Węgiel z Ferdinando De Giorgim – naszym byłym selekcjonerem, ale przede wszystkim byłym trenerem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle,  która staje po przeciwnej stronie.  De Giorgi ma okazję do rewanżu i to na arenie międzynarodowej.

 

Jerzy Mielewski: Myślę, że złej krwi nie ma. Jest okazja do rewanżu na swoim byłym zespole. Pamiętajmy natomiast, że z ZAKSĄ i dla ZAKSY zrobił wiele i jest bardzo szanowany przez fanów z Kędzierzyna-Koźla.

 

Marcin Lepa: De Giorgi ZAKSĘ zostawił i wybrał drogę reprezentacyjną.

 

Jerzy Mielewski: Tak, ale po tym jak wiele z klubem z Kędzierzyna-Koźla osiągnął. Każdy trener to nowa historia. On objął ekipę Jastrzębskiego Węgla. Jastrzębski jest zespołem bardzo chimerycznym i tak naprawdę ciężko przewidywać jakim rezultatem zakończy się ten mecz, bo ZAKSA złapała delikatną czkawkę, po tym jak straciła Sama Deroo. Oni potrafili sobie poradzić w meczu wyjazdowym z Trentino, kiedy stoczyli dobry pięciosetowy pojedynek. Tam zagrał Kamil Semeniuk, zagrał Rafał Szymura i obaj tak się uzupełnili, że przechylili szalę zwycięstwa na korzyść ZAKSY. Patrząc na tabelę PlusLigi, to na pewno ZAKSA będzie faworytem, ale po ostatnich zawirowaniach i wydarzeniach, może być bardzo ciekawie.   

 

Marcin Lepa: Jakieś dwa miesiące temu obstawialibyśmy gładkie dwa zwycięstwa ZAKSY. Widzielibyśmy ich pod kątem kolejnej rundy, natomiast teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Paradoksalnie wszystko załamało się w Pucharze Polski. To był pierwszy turniej, na którym patrzyliśmy na ZAKSĘ jak na murowanego faworyta. Przed sezonem mieliśmy kilka zagadek. Zastanawialiśmy się jak będzie wyglądać zmiana na ławce trenerskiej, jak będzie wyglądał brak trzeciego pewnego przyjmującego i patrzyliśmy na tę drużynę jak na taką, która już wcale nie musi dominować.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

 

Transmisja meczu PGE Skra Bełchatów – Cucine Lube Civitanova w środę 14 marca w Polsacie Sport. Początek o godzinie 18.00.

 

Transmisja meczu Jastrzębski Węgiel – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w środę 14 marca w Polsacie Sport. Początek o godzinie 20.30.