Rywalizacja w polskiej parze rozpocznie się w środowy wieczór, gdy jastrzębianie podejmą Zaksę.

 

"Zobaczymy. Wczoraj chłopaki ciężko trenowali, dziś jadą do Jastrzębia. Kilku zawodników zgłasza drobne problemy zdrowotne, ale każdy wie, o co gra. Wiemy, w którym miejscu jesteśmy. Nie można narzekać, pozostaje walczyć o zwycięstwo" - podkreślił Świderski.

 

Nie chciał zdradzić, którzy gracze mają wspomniane kłopoty ze zdrowiem. Niedawno po kilkutygodniowej przerwie do zespołu wrócił jeden z jego liderów - Belg Sam Deroo.

 

"W sobotę w Będzinie zagrał cały mecz, choć pierwotnie nie miał wystąpić w tak dużym wymiarze. Widać, że brakuje mu boiska, brakuje mu gry. Prawdopodobnie jutro też rozegra całe spotkanie" - poinformował szef klubu z Kędzierzyna-Koźla.

 

Zarówno ZAKSA, jak i jastrzębianie cieszyli się z wylosowania rywala z tego samego kraju. Dodatkowo oba miasta w linii prostej dzieli niewiele ponad 50 kilometrów. Bliska odległość pozwala zaoszczędzić czas, energię i pieniądze, które są skutkiem ubocznym dalekich podróży.

 

"Rzeczywiście, bliżej meczu wyjazdowego w tej LM nie mogliśmy mieć. Z jednej strony cieszymy się - karma wraca (w poprzednim sezonie ZAKSA trafiła na tym etapie na rosyjski Biełogorie Biełgorod - PAP). Ale też Jastrzębski Węgiel to nie był najsłabszy przeciwnik spośród tych, na których mogliśmy trafić. Co więcej, należy pamiętać, że Ferdinando De Giorgi zna Zaksę jak własną kieszeń. Na pewno nie będzie łatwo" - zastrzegł Świderski.

 

Włoski trener w dwóch poprzednich sezonach pracował w Kędzierzynie-Koźlu i w obu doprowadził drużynę do tytułów mistrza kraju. Pracę z nią zakończył ze względu na objęcie funkcji szkoleniowca reprezentacji Polski, z którą jednak szybko się pożegnał. Na początku grudnia został opiekunem jastrzębian.

 

"Czy boję się, że Ferdinando zna wszystkie nasze sekrety? Bez przesady. To nie do końca ten sam zespół, teraz nie ma przede wszystkim Dawida Konarskiego. Większość zawodników jednak została, więc nie możemy specjalnie przed nim mieć jakichś tajemnic. Natomiast znać zespół to jedno, a potem wykorzystać to na boisku i przekuć słowa w czyny to drugie. Ale na pewno pod tym względem drużyna z Jastrzębia ma pewien handicup w tej sytuacji. I tak wszystko jednak zostanie zweryfikowane na boisku" - argumentował prezes mistrza Polski.

 

ZAKSA ostatnio przegrała w ekstraklasie z Jastrzębskim Węglem 9 stycznia 2015 roku. W tym sezonie w fazie zasadniczej ekipy te zmierzyły się już dwukrotnie i za każdym razem górą byli wtedy kędzierzynianie, którzy u siebie wygrali 3:0, a na wyjeździe stracili seta. W drugim z tych spotkań na ławce trenerskiej rywali siedział już De Giorgi.

 

"Na te statystyki nikt u nas nie patrzy. Trzy lata temu nasz zespół był zupełnie inny. Chłopaki do każdego spotkania wychodzą tak samo skoncentrowani. Tym bardziej przed takim meczem nie trzeba nikogo motywować, bo to nie jest zwykły pojedynek ligowy, to walka o miejsce w najlepszej +siódemce+ LM (poza 12 ekipami rywalizującymi w 1. rundzie play off jest jeszcze gospodarz turnieju Final Four Zenit Kazań, który jest zwolniony z udziału w fazie pucharowej - PAP). Nikt nie będzie miał żadnej taryfy ulgowej, zwłaszcza że jest tylko mecz i rewanż, więc każda piłka jest bardzo ważna" - zwrócił uwagę Świderski.

 

Były reprezentant Polski zaznaczył, że jego drużyna unika deklaracji przed dwumeczem z jastrzębianami i nie chce, by przedstawiać ją jako faworyta.

 

"Tym bardziej, że niedawna porażka z GKS-em Katowice i bardzo wyrównany mecz z Będzinem pokazują, że faworyci to są tylko na kartce papieru. Potem trzeba wyjść i to pokazać na boisku. Tym bardziej, że przeciwko nam wychodzą ekipy, które niemalże nie mają nic do stracenia, grają na zupełnym luzie, mogą tylko i wyłącznie coś ugrać. Zupełnie inaczej się wtedy gra. My musimy wyjść na każde spotkania tak naprawdę podwójnie skoncentrowani. Zdajemy sobie sprawę, że na tym etapie ligi żaden przeciwnik się nie podda. Każdy walczy o punkty, jeden o miejsce w +szóstce+, drugi o utrzymanie, a inny o uniknięcie barażów. Każdy ma cel w tym sezonie. Jak widać, powrót do spadków i barażów zmobilizowały kluby" - zastrzegł.

 

Przed porażką z GKS-em jego zespół przegrał też z ONICO Warszawa. Świderski uważa jednak, że kibice Zaksy nie mają powodów do niepokoju.

 

"Porażki się zdarzają i muszą się zdarzać, bo inaczej zespół mógłby wpaść w taki jakby zamknięty krąg. Lepiej żeby przytrafiały się w trakcie sezonu zasadniczego, bo łatwiej wtedy szukać słabości i wyciągać wnioski. Wspomniane spotkania z ONICO i GKS-em pokazały, że mamy parę słabych punktów, które przeciwnik odkrył i teraz trzeba je po prostu wyeliminować. Mamy świadomość, że przed nami trudny moment sezonu - walka o LM, o mistrzostwo Polski" - wyliczał.

 

Rewanż 1. rundy play off LM zostanie rozegrany w Kędzierzynie-Koźlu tydzień po pierwszym spotkaniu. Prezes Zaksy nie uważa, że fakt, iż jego zespół będzie gospodarzem drugiego spotkania i ewentualnego tzw. złotego seta, przemawia na jego korzyść.

 

"Każdy system ma swoje wady i zalety. Jadąc na pierwszy mecz do Jastrzębia wiadomo, rywal na własnym terenie jest bardzo groźny. W przypadku porażki będziemy robić wszystko, żeby odrobić stratę i ewentualnie wygrać złotego seta. Nie jest to łatwe. A z drugiej strony, grając pierwszy mecz u siebie i przegrywając, zespół stawia się w bardzo trudnej sytuacji. Nie ma tu złotego środka. System jest jaki jest. Trzeba wyjść i walczyć oraz udowodnić, że jest się lepszym" - podkreślił.

 

Transmisja meczu Jastrzębski Węgiel - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w środę w Polsacie Sport. Początek o godzinie 20:30.