Sporty walki

Polsat Boxing Night: Noc Zemsty. Karta walk

Nie sądzę, by zwycięzca tego pojedynku, który 21 kwietnia w Częstochowie kończyć będzie Polsat Boxing Night 8, został mistrzem świata, ale jestem pewien, że emocji dostarczą obaj. 36-letni Abell, szczególnie w pierwszej fazie, będzie bardzo groźny. Ten mierzący 193 cm i ważący 120 kg mężczyzna w obu rękach ma odbezpieczone granaty. Jest mańkutem, ale potrafi też nokautować prawą, o czym boleśnie przekonał się w ubiegłym roku Krzysztof Zimnoch.

 

Sam Adamek specjalnie nie ceni bokserskich umiejętności Abella, doceniając jednak jego silę i moc uderzenia. Mam nadzieję, że skupi się na tym drugim i 21 kwietnia pod Jasną Górą nie zdrzemnie się tak jak w ostatnich sekundach dziesiątej rundy walki z Erikiem Moliną, dwa lata temu.

 

Mateusz Borek, organizator PBN, nie oszczędza starego mistrza. Molina też był wybuchowym przeciwnikiem. Teksańczyk wiedział, że jeśli pokona Adamka, mistrza świata dwóch kategorii wagowych i w swoim czasie pretendenta do tytułu WBC w wadze ciężkiej, dostanie jeszcze jedną szansę na wielką walkę. I tak też się stało. Znokautował "Górala" i zarobił sporo pieniędzy za starcie w Anthonym Joshuą na Wyspach Brytyjskich. Dostał tam szybkie i ciężkie lanie, ale przelew, który wpłynął na jego konto z pewnością mu to wynagrodził.

 

Abell przyleci do Polski z podobną świadomością. A to oznacza, że będzie dobrze przygotowany. Zimnoch stając z nim do walki w Radomiu bardzo optymistycznie myślał o przyszłości, bym przemierzany do Davida Haye’a. Ale przebudzenie było przykre, nie tylko dla niego, ale i promotorów, którzy już liczyli przyszłe zyski.

 

Nie wiem jak długo  starczy Abellowi w Częstochowie paliwa, wiem tylko że wielu będzie obgryzać z nerwów paznokcie, by Adamek tylko nie dał się trafić.

 

"Góral" nigdy nie bał się wymian i czasem obrywał. O starszym Kliczce nie ma co mówić, Tomek był wtedy bez szans. Ale bardzo mocno trafił go w Newark Travis Walker, niewiele brakowało wtedy do nieszczęścia. Zakończyło się wygraną przed czasem, ale tylko ja wiem co wtedy przeżyłem, siedząc przy ringu i komentując tamten pojedynek.

 

Abell nie jest mistrzem boksu, nie brakuje głosów, że to tylko pielęgniarz z psychiatryka, który w ringu popełnia sporo błędów, nie lubi ciosów na tułów, zostawia z tyłu nogi atakując, nie jest też jakoś specjalnie odporny na  uderzenia i szybko się męczy.

 

Tyle że takie wnioski można wyciągnąć oglądając jego przegrane z Kubratem Pulewem w 2013, czy z Tysonem Furym, rok później. Obaj odprawili go przed czasem, podobnie jak wcześniej Chris Arreola, Fres Oquendo, a w 2015 roku Oscar Rivas, a więc bardzo solidni rywale.

 

Być może podobnie potraktuje go również Adamek, ale trzeba pamiętać, że były mistrz świata ma już 41 lat i lepszy niż był przed laty już nie będzie. Na pewno będzie jednak bardzo dobrze przygotowany fizycznie i mentalnie, więc zdając sobie oczywiście sprawę, że czeka go walka podwyższonego ryzyka, postawię na niego. Nie tylko w imię wieloletniej znajomości, ale doceniając stojące na znacznie wyższym poziomie umiejętności i bez porównania większe doświadczenie. Nie może tylko w pierwszej fazie pojedynku się zdrzemnąć, nawet na chwilę, bo wybuchnie granat i jak mówi Ziggy Rozalski pozostanie tylko kupić wędkę i udać się na ryby.

 

Pamiętajmy, że ostatnie trzy walki Abell wygrał przed czasem, w tym z niepokonanym Johnem Wesleyem Nofire'em i naszym Zimnochem, którego zdemolował  w Radomiu rok temu. Tacy jak Abell zawsze są niebezpieczni i Adamek musi o tym pamiętać, bez względu na to co sądzi o jego umiejętnościach.

 

W załączonym materiale nokaut Joeya Abella na Krzysztofie Zimnochu.

 

Bilety na galę Polsat Boxing Night: „Noc Zemsty” dostępne na ebilet.pl!