Po raz pierwszy obaj zawodnicy zmierzyli się w 2015 roku: po nudnej walce jednogłośnie na punkty wygrał Manuwa. Od tego czasu wiodło im się różnie, choć w lepszej sytuacji był Anglik, który głośno mówił o walce mistrzowskiej. I kiedy był jej bardzo blisko został szybko znokautowany przez Volkana Oezdemira. Teraz musi więc odbudować swoją pozycję w czołówce kategorii półciężkiej.

Zupełnie inaczej wyglądała podróż Błachowicza. Polak walczył w kratkę, ale ostatnio ustabilizował formę. Najpierw poddał w Gdańsku Devina Clarka, a następnie wypunktował Jareda Cannoniera w walce wziętej stosunkowo późno. To zawocowało propozycją rewanżu, którą oczywiście przyjął.

Manuwa nie ukrywa, że zamierza znokautować Błachowicza, lecz na nim nie robi to wrażenia. Było to widać na oficjalnej ceremonii ważenia: Polak był niezwykle pewny siebie i nie odpuścił wzroku aż do samego końca!

Transmisja gali w sobotę od 21.00 w Polsacie Sport!