Igor Marczak: Twój wyjazd do Stanów Zjednoczonych i treningi w American Top Team. Jak to wyglądało, z kim się udało poćwiczyć?

 

Mateusz Gamrot: Przede wszystkim jestem bardzo zadowolony z wyjazdu na Florydę. Bardzo miło i gościnnie mnie tam przyjęli. Okazali mi dużo serca i zaangażowania. Sparowałem z  Dustinem Poirierem, Colbym Covingtonem, Markiem Diakiese i wieloma innymi zawodnikami z czołówki UFC. Muszę przyznać, że na ich tle sobie bardzo dobrze radziłem.

 

Po wygranej z Grzegorzem Szulakowskim kategoria lekka została wyczyszczona. Jakie masz plany na przyszłość?

 

Na razie odpoczynek, spędzenie czasu z rodziną, nadrobienie tego co straciłem będąc w Stanach. Wracam zaraz do treningów, czekam na swoją kolej, kiedy będę walczył. Wszystko zależy od organizacji, ja mogę walczyć z każdym. Marzyło mi się, żeby zawalczyć z Shinyą Aokim. ten temat był już wcześniej, to legenda i pionier światowego MMA i walka z nim to moje marzenie.

 

Wyczyszczenie kategorii lekkiej powoduje, że zaraz może zabraknąć Ci przeciwników. Myślałeś o zmianie dywizji na większą?

 

W kategorii wyższej jest Borys Mańkowski, który ma coś do odzyskania. Ja mu na pewno nie będę wchodził w drogę. Mogę liczyć na "superfighty", mogą być inne kategorie wagowe. "Superfight" z legendarnym zawodnikiem, by zrobić z tego wielkie wydarzenie wchodzi w grę. Po głowie chodzi mi dywizja niżej, bo nie jestem dużym zawodnikiem na kategorię lekką. Wszystko zależy od tego jakie zostaną przedstawione warunki. Moja głowa i ciało są otwarte na każdy ciekawy pomysł.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.