To kolejna wielka impreza piłkarska, która w krótkim odstępie czasu zawita do Polski. W 2017 roku polscy kibice mogli śledzić zmagania najlepszych drużyn w Europie do lat 21. W 2019 roku do kraju nad Wisłą zawita najlepsza piłkarska młodzież z całego świata. Wielki finał tej imprezy zaplanowany jest w Łodzi na stadionie Widzewa. Inne miasta, które będą organizować ten turniej to Gdynia, Bydgoszcz, Lubin, Lublin oraz Tychy. Niewykluczone, że to grono zostanie jeszcze powiększone o kolejne miasta. Nie ma jednak mowy, aby finał odbył się na stadionie PGE Narodowy.

 

- Mnie się wydaje, że nie ma takiej potrzeby, żeby mistrzostwa świata U20 rozgrywać na pięćdziesięcio tysięcznikach i grać na tak wielkich stadionach. Ja myślę, że mistrzostwa Europy pokazały, że fajne, przytulne stadiony dwunasto, osiemnastotysięczne, wypełnione prawie po brzegi dają ci gwarancję lepszego spektaklu niż np. pięćdziesięcio tysięczniki, które ciężko byłoby zapełnić. Wszystko musi być dostosowane. Ranga imprezy musi być dostosowana do odpowiedniej infrastruktury. My właściwie jesteśmy gotowi na imprezę na każdym szczeblu poza mistrzostwami świata, których nie jesteśmy w stanie zorganizować w Polsce, bo nie mamy co najmniej dwunastu, piętnastu stadionów pięćdziesięciotysięcznych. To co możemy to robimy. Cieszymy się, że ufają nam ludzie, którzy rządzą piłką światową i będziemy starali się jak najlepiej z tego wywiązać – zaznacza Zbigniew Boniek.

 

Prezes PZPN zaprzecza, że organizacja meczu o złoto na stadionie Widzewa Łódź nie jest spowodowana wyłącznie jego sympatią do tego klubu. - Zawsze gdzieś musi być finał. Jakby to nie był stadion Widzewa, to byłby to jakiś inny. W zeszłym roku w Lublinie było otwarcie, w Krakowie było zamknięcie. W tym roku mamy taki plan, żeby rozpoczęcie było na Widzewie i zakończenie na Widzewie. Może to się jeszcze zmieni, zobaczymy, natomiast to były miasta, które najbardziej wspierały ten projekt. Były gotowe na daleko idącą współpracę. Stadion Widzewa jest bardzo fajny, środek Polski – mówi.

 

Szef polskiej federacji zdradził, że już wcześniej wiedział o tym, że nasz kraj otrzyma prawo do organizacji młodzieżowego mundialu. - Do tego i tego dnia musisz złożyć aplikację, wszystkie dokumenty. Potem jest okres rozmów z FIFA, która chce poruszyć jeszcze kilka kwestii i następnie przychodzi dzień, w którym zbiera się FIFA na swojej radzie nadzorczej i pada decyzja. Muszę powiedzieć, że o tym, że my dostaniemy te mistrzostwa to ja byłem przekonany gdzieś dwa, trzy tygodnie temu, kiedy FIFA bardzo często do mnie dzwoniła, rozmawiała, zadawała pytania. Nie dzwoni się po to, żeby potem komuś nie dać, tylko po to, żeby mieć pewność i uzyskać odpowiedzi na kilka pytań. Nie chciałbym o tym mówić, bo w końcu wyjdzie, że tworzyłem jakiś lobbing, nie wiadomo co, że komuś coś daliśmy pod stołem itd. Nic takiego nie miało miejsca, nawet tabliczki czekolady. Dostaliśmy mistrzostwa, bo byliśmy po prostu wiarygodni – twierdzi, jednocześnie dodając, że nie zawsze udaje się wygrywać. Czasami też przychodzą porażki. - Przegraliśmy. Niedawno chcieliśmy zorganizować Superpuchar Europy w 2019 roku. Nie przyznano nam, a przyznano chyba Istambułowi, także zdarzają się porażki, ale to jest normalne. W 2020 roku chcielibyśmy zorganizować finał Ligi Europy w Gdańsku – zdradza Boniek.

 

Były reprezentant Polski został zapytany także o aspekt sportowy związany z przyszłorocznymi mistrzostwami. - My jesteśmy strasznie w gorącej wodzie kąpani (śmiech). Dopiero co nam dali te mistrzostwa i dopiero co ogłosiliśmy kto będzie selekcjonerem. Trener Magiera musi sobie dobrać sztab. Następnie przygotuje sobie koncepcję przygotowania reprezentacji w tym okresie jednorocznym, czyli krok po kroku. Dzisiaj mamy mówić, że powinniśmy wygrać mistrzostwa? Nie. Ja tego zresztą nigdy nie mówię. Gramy u siebie i będziemy chcieli dobrze wypaść. Na pewno lepiej niż na mistrzostwach Europy. Miejmy nadzieję, że wszyscy nasi najlepsi piłkarze będą na tych mistrzostwach grali, bo pewnie gdyby na Euro był Zieliński i Milik, to też to inaczej by wyglądało. Spokojnie, idźmy do przodu, nie chciejmy się za szybko rozpędzić, żeby nie wypaść z pierwszego wirażu – uważa.

 

Ubiegłoroczne mistrzostwa Europy do lat 21 w Polsce zakończyły się sukcesem organizacyjnym, ale porażką pod względem sportowym. Często zarzuca się, że w naszym kraju kuleje system szkolenia. Jakie zdanie na ten temat ma prezes PZPN? - Nasze szkolenie jest w normalnym miejscu, dobrym. Mamy podobne problemy jak wszyscy inni. Cały czas mówimy na tematy, które w rzeczywistości są trudne do zweryfikowania. Wiadomo, że na takiej imprezie fajnie byłoby gdybyśmy dodatkowo nakręcali się występami naszej reprezentacji. Taka impreza nabiera też takiego globalnego rozmiaru, nawet narodowego, jeżeli reprezentacja też jak najdalej zajdzie. Dlatego mamy selekcjonera, który jest gwarancją, dlatego Marek Koźmiński będzie współpracował z trenerem jako wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wszystkie plany szkoleniowe oraz logistyczne będą do nas przychodziły, żeby była odpowiedzialność pionowa. Chcemy jak najlepiej wypaść, natomiast mówienie przy młodzieży dwudziestoletniej o tym czy my wygramy mistrzostwa świata nie ma sensu. Mamy za mało wiedzy, za mało argumentów, żeby w ogóle się na ten temat wypowiedzieć – przyznaje.

 

Na koniec Boniek poruszył kwestie związane z dorosłą reprezentacją pod wodzą Adama Nawałki. W kuluarach mówi się o napiętych relacjach pomiędzy Anglią i Rosją i z tego powodu ci pierwsi mieliby zbojkotować tegoroczny mundial. Prezydent RP, Andrzej Duda zapowiedział, że nie ma zamiaru wizytować Rosji z wyjątkiem meczów Biało-Czerwonych. - Jeżeli Polska rozmawiałaby sobie z Albanią i powiedziała, że chcemy zbojkotować mistrzostwa świata. Czy myśli pan, że dziennikarz brytyjski zadałby prezesowi federacji brytyjskiej pytanie czy polemika na linii Polska - Albania powoduje, że Anglia może się wycofać? Dlaczego my się przejmujemy tym co mówią i co się dzieje na linii Wielka Brytania – Rosja? To jest ich sprawa. My nie mamy z tym nic wspólnego. Nie starajmy się wchodzić we wszystkie buty wszystkich innych. My jesteśmy gotowi na to, żeby pojechać na mistrzostwa świata i jedziemy. Jeżeli potem wybuchnie wojna światowa albo mistrzostw świata nie będzie, no to nie pojedziemy. Nie traćmy czasu na tematy, które w ogóle nas nie dotyczą – sugeruje bydgoszczanin.

 

Już niedługo Polska zagra dwa mecze kontrolne w ramach przygotowań do mundialu. 23 marca we Wrocławiu zmierzymy się z Nigerią, a cztery dni później w Chorzowie z Koreą Południową. - Mecze towarzyskie służą trenerowi, żeby jak najlepiej zbudować zespół. W meczach towarzyskich najlepiej, żeby przeciwnicy pokazali nam gdzie nam jeszcze brakuje do tego, żeby być lepszym. Jak się czegoś boimy, mamy żołądek przyklejony do pleców, to gramy trzy razy lepiej niż w momencie kiedy wydaje nam się, że jesteśmy wspaniali i najlepsi – stwierdził na koniec Boniek.