Od zakończenia igrzysk w Pjongczangu Stoch prezentuje się bardzo dobrze. Wygrał w Lahti, Lillehammer, Trondheim, zwyciężając międzyczasie w Raw Air i teraz w Planicy. Triumf w klasyfikacji generalnej PŚ zapewnił sobie jeszcze przed przyjazdem do Słowenii.

 

Piątkowe zwycięstwo było jego 30. w karierze. W klasyfikacji wszech czasów nadal zajmuje szóste miejsce, ale od piątego legendarnego Niemca Jensa Weissfloga ma już tylko o trzy triumfy mniej. Wyprzedzają go jeszcze: Austriak Gregor Schlierenzauer - 53 wygrane, Finowie Matti Nykaenen - 46 i Janne Ahonen - 36 oraz Adam Małysz - 39.

 

To była jego ósma wygrana w tym sezonie, a druga w karierze na tak lubianej przez niego Letalnicy. Poprzednio najlepszy na tym obiekcie był w 2011 roku, w konkursie, którym karierę kończył Małysz. - Naprawdę nawet nie myślałem o tym wszystkim. Po prostu przyjemnie się dziś latało, a teraz fajnie się dowiedzieć o takich rzeczach. Nie mam w zwyczaju śledzić statystyk - przyznał.

 

"Bardzo lubię Planicę, ale oczywiście to nie jest główny powód mojej dobrej postawy. Nie da się ukryć, że jestem teraz w dobrej formie. Po prostu wciąż wykonuję swoją pracę" - dodał.

 

Stoch nadal ma szansę na zdobycie jeszcze małej Kryształowej Kuli za rywalizację w lotach. Na razie jest trzeci, a do prowadzącego Norwega Andreasa Stjernena traci 62 pkt. O wszystkim zadecyduje kończący sezon niedzielny konkurs.

 

Dzień wcześniej natomiast odbędą się zmagania drużynowe. W Pucharze Narodów Biało-Czerwoni zajmują trzecie miejsce, z minimalną - siedmiopunktową - stratą do drugich Niemców. Prowadzący Norwegowie są poza zasięgiem. - Te wszystkie rzeczy naprawdę nie są celem samym w sobie. Zawsze jest nim koncentracja na tym, aby na skoczni zrobić wszystko najlepiej, jak potrafię, a także czerpanie radości ze skoków, o co w Planicy zawsze mi łatwo - podkreślił Stoch.

 

Drugi w piątek był Norweg Johann Andre Forfang, a trzeci Austriak Stefan Kraft. Na dziewiątej pozycji zakończył zawody Dawid Kubacki, 21. był Stefan Hula, a 29. Jakub Wolny, który skacząc w pierwszej serii 211,5 m ustanowił rekord życiowy. Maciej Kot zajął 31. miejsce. - Są w moich skokach jeszcze rezerwy. Coś ta skocznia nie chce mnie puścić dalej, ale są jeszcze dwa dni i może jakoś ją udobrucham - powiedział Kubacki, który liczy na poprawienie rekordu życiowego wynoszącego 232 m.