Biało-czerwoni, po remisie 2:2 z Gruzją, musieli wygrać z Macedonią, by pozostać w grze o finały mistrzostw Europy. Podopieczni trenera Bartłomieja Zalewskiego pewnie pokonali rywali 3:0 (1:0), a bramki zdobyli Paweł Żuk, Bartosz Bida oraz Patryk Richert. We wtorek 27 marca Polacy podejmą w Legnicy Irlandię, a stawką tej konfrontacji będzie pierwsze miejsce w grupie i awans do finałów ME.   

 

Mariusz Hawryszczuk: Jeżeli najważniejsza osoba w polskiej piłce pojawia się na trybunach stadionu w Legnicy, to znaczy, że oczekiwania wobec kadry U–17 są naprawdę ogromne.

 

Zbigniew Boniek: Nie, absolutnie nie. My oglądamy wszystko to, co możemy oglądać. Dziś graliśmy mecz reprezentacji U–19 z Włochami, przegraliśmy 3:4, będąc trzykrotnie na prowadzeniu. Tam pojechał Marek Koźmiński. Ja zostałem tu, by obejrzeć mecz U–17. Chcemy pojechać na mistrzostwa Europy, od dawna tam nie pojechaliśmy. Ta młodzieżowa piłka ma prawo zaczynać trochę marzyć o wielkich imprezach. Można powiedzieć, że ciężko to szło, bo piłka na tym poziomie rządzi się swoimi prawami. Wczoraj przegraliśmy z Nigerią, bo sędzia podyktował rzut karny, którego nie było. Dziś to przeciwnikom należał się rzut karny, ale myślę, że tak i tak byśmy to spotkanie wygrali. Im dalej w las, tym bardziej dominowała polska drużyna. W momencie gdy chłopcy zaczęli czuć, że mogą grać trochę spokojniej, zeszło z nich obciążenie i odpowiedzialność za wynik, prezentowali się coraz lepiej. Teraz przed nami ostatni mecz z Irlandią. Trzeba powalczyć i jest szansa, by pojechać na mistrzostwa Europy.

 

Na którego zawodnika w tym meczu zwrócił Pan największą uwagę?

 

Zostawiam to krytykom, dziennikarzom, którzy z tych piłkarzy już robią gwiazdy. To tak nie wygląda. Ci piłkarze muszą iść do przodu, muszą dużo nad sobą pracować. Jest tu wielu ciekawych chłopców, natomiast wyróżnianie któregoś z nich niemiałoby żadnego sensu. Jest to dobry kolektyw, przed którym wiele pracy. Czasami te podania piłki powinny być bardziej dokładne, a przyjęcia na większym spokoju. To ciekawy rocznik.

 

Cała rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem w załączonym materiale wideo.