Kazaiszwili w Eredivisie był wyróżniającą się postacią i dla wielu jego przejście do warszawskiego klubu było pewnego rodzaju miłym zaskoczeniem.  Gruzin był do Legii jedynie wypożyczony z Vitesse Arnhem, ale mistrzowie Polski nie byli zainteresowanie transferem definitywnym. Nic z resztą dziwnego, bowiem ofensywny pomocnik w naszej Ekstraklasie zupełnie się nie odnalazł. W Ekstraklasie wystąpił w 12 meczach i nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w pierwszym składzie. Jego bilans uzupełniają jedno trafienie i dwie asysty.

 

Po opuszczeniu stołecznego klubu trafił do występującego w Major League Soccer - San Jose Earthquakes. W amerykańskiej lidze odzyskał zatracony w Polsce blask. W końcówce ubiegłego sezonu w 13 występach zdobył 5 goli oraz zanotował asystę. W trwającym sezonie (MLS dopiero co ruszyła) rozegrał 2 mecze, w których strzelił 2 gole i zaliczył tyle samo asyst.

 

W meczach kadry narodowej również jest czołową postacią. We wtorkowym meczu towarzyskim Gruzja – Estonia, w 35. minucie Kazaiszwili popisał się pięknym rajdem, który zakończył się golem. Tym samym 25-latek ustalił końcowy rezultat spotkania na 2:0.

 

Trafienie oraz sama akcja w wykonaniu byłego legionisty zrobiła wielkie wrażenie na dziennikarzach hiszpańskiej „Marki”. Żurnaliści z Półwyspu Iberyjskiego akcję gruzińskiego gracza porównali do efektownych rajdów samego Leo Messiego. – Skoro Messi nie zagrał dla Argentyny, to może wystąpił w reprezentacji Gruzji? – napisali Hiszpanie.