Częstochowianie mają aż trzy mecze zaległe do rozegrania. Nie udało się wybiec na boisko w Chojnicach przeciwko Chojniczance oraz u siebie z Odrą Opole ze względu na obfite opady śniegu i ujemne temperatury. Z kolei starcie z Zagłębiem Sosnowiec zostało przełożone na 11 kwietnia, ponieważ w pierwotnym terminie odbywały się mecze reprezentacji młodzieżowych, w których grali zawodnicy obu drużyn. To wszystko złożyło się na trzytygodniową pauzę Rakowa od rozgrywek ligowych. - Od tego pierwszego meczu przeszliśmy drugi okres przygotowawczy, bo były trzy tygodnie przerwy. Niekiedy taki okres przygotowawczy to jest cały letni. W związku z tym na pewno pierwszą rzeczą z której się cieszymy jest to, że zagramy. Mam nadzieję, że nic tu nie stanie na przeszkodzie i ten mecz się odbędzie. Na to wszyscy chyba w Częstochowie czekamy, bo rzeczywiście ta przerwa między rundami mocno się wydłużyła – zaznaczył Papszun w rozmowie z telewizją klubową.
 
Mimo tak długiej przerwy czerwono-niebiescy nie rozegrali żadnego meczu kontrolnego, a jedynie trenowali we własnym gronie. - Nie udało się rozegrać, ponieważ cały czas liczyliśmy, że będziemy grali w lidze, więc trudno było się umawiać z drużynami na mecz sparingowy. Byliśmy gdzieś cały czas w zawieszeniu. Nie wiedzieliśmy czy zagramy, czy nie zagramy. Z tego powodu tego rytmu meczowego nie było. Z drugiej strony zdążyliśmy już rozegrać dużo sparingów, mamy za sobą także mecz w Katowicach, który był takim przetarciem i myślę, że nie będzie to miało dużego wpływu na to co wydarzy się w sobotę – rzekł szkoleniowiec RKS-u.
 
Rywalem Rakowa w Wielką Sobotę będzie ekipa Wigier Suwałki, która do momentu porażki w Legnicy z Miedzią mogła pochwalić się dobrą passą zwycięstw i remisów. - Statystyki nie kłamią. Wigry miały bodajże dziewięć meczów bez porażki. To spora seria jak na pierwszą ligę. Potwierdzeniem tych wyników jest też dobra gra, bo jest to bardzo solidny zespół, który chce grać w piłkę i to jest chyba ważne. Dzięki temu tworzą dobre widowisko i ich mecze są atrakcyjne. Jest to kolejny nasz rywal do którego na pewno podchodzimy z szacunkiem i doceniamy to, że miał taką serię, ale my też mamy swoje cele i będziemy chcieli ten mecz wygrać – stwierdził Papszun.
 
W pierwszym starciu obu drużyn częstochowianie wygrali w Suwałkach 3:0. Zdaniem trenera RKS-u wynik nie odzwierciedla przebiegu tamtej rywalizacji. - Mecze się różnie układają. Rzeczywiście tamto spotkanie i wynik nie wskazuje jego przebiegu, bo nie zawsze on jest odzwierciedleniem wydarzeń na boisku. W tamtym przypadku tak właśnie było. To było trudne spotkanie w pierwszej połowie, ponieważ zdobywając bramkę do szatni, w drugiej połowie już zdominowaliśmy rywala. Wigry w tej pierwszej części wyglądały rzeczywiście solidnie – podkreślił.
 
W miniony wtorek reprezentacja Polski zagrała na Stadionie Śląskim w Chorzowie mecz towarzyski z Koreą Południową. W wygranym spotkaniu przez Biało-Czerwonych 3:2 szansę debiutu otrzymał Taras Romanczuk, który w przeszłości współpracował z Markiem Papszunem w Legionovii Legionowo. - Zadzwonił do mnie i porozmawialiśmy. Rzeczywiście to było miłe, bo nie zawsze ludzie, zawodnicy postępują w ten sposób, że czują jakąś wdzięczność za to, że znaleźli się w miejscu, w którym są. To na pewno miła chwila i dopinguję go jak i całą reprezentację. Oglądałem ten jego debiut na żywo. Uważam, że jak na pierwszy mecz wypadł bardzo dobrze i oby tak dalej – przyznał trener Rakowa.
 
W załączonym materiale pomeczowy wywiad z Tarasem Romanczukiem.