Drugi mecz między toruniankami i mistrzyniami kraju z Wrocławia był wyrównany tylko w pierwszej połowie. Obie drużyny w tym fragmencie popełniały jednak wiele niewymuszonych i prostych błędów, a w ich poczynaniach widać było ogromną nerwowość. Pierwsze stres opanowały gospodynie i to one znacznie lepiej zaczęły drugie 20 minut. W środę Energa poprawiła grę pod koszem. Monika Grigalauskyte i Kelley Cain zdobyły łącznie 29 punktów. Ślęza w zanotowała w całym spotkaniu tylko 27-procentową skuteczność z gry.

- Pierwsza połowa była wyrównana. Wiadomo, że Ślęza jest bardzo dobrym zespołem. Po rozmowie w szatni wiedziałyśmy, że w ataku musimy wyeliminować straty oraz zwiększyć nacisk w obronie. Tak się stało. Z biegiem minut rywalki pękały i w końcu pękły - podkreśliła Maliszewska, która zdobyła osiem punktów.

Dodała, wracając do wtorkowego pojedynku nr 1 i przegranego przez Energę, że zdarzają się mecze z tak marną skutecznością.

- Wczoraj padło na nas, ale to się zdarza każdemu zespołowi. Najważniejsze, że wyciągnęłyśmy wnioski, choć część elementów nadal jest do poprawy. Nie jest idealnie. Wiadomo było przed fazą play off, bo pokazał to cały sezon, że każdy może wygrać z każdym. Dlatego ćwierćfinały są tak ciekawe. Są dwie pary, w których nikt nie jest w stanie wyrokować, co się stanie. Być może okaże się to dopiero w następną środę po meczach numer pięć. Mam nadzieję, że nas to nie spotka i szybciej rozstrzygniemy tę rywalizację - wspomniała Maliszewska.

Trener Algirdas Paulauskas był zadowolony z postawy swoich zawodniczek, szczególnie w obronie.

- Widać było walkę, determinację. Dziewczyny rzucały się na każdą piłkę, na co było przyjemnie patrzeć kibicom i nam - trenerom. W pierwszej połowie znów było dużo strat. Za szybko chcieliśmy wiele rzeczy zrobić. Powiedziałem po wczorajszym meczu zawodniczkom, żeby nie powtarzały znanych już w naszym wykonaniu strat. Dziś znalazły nowe sposoby, żeby tracić piłkę. Liczy się jednak wynik - zauważył Paulauskas.

W innych nastrojach były zawodniczki i trenerzy broniącej tytułu Ślęzy.

- To w pełni zasłużone zwycięstwo drużyny z Torunia. Dzisiaj byliśmy zupełnie innym zespołem niż wczoraj. Proste jest to, o co chodzi w tej dyscyplinie. Trzeba trafiać do kosza. To, ile my dzisiaj przestrzeliliśmy w łatwych sytuacjach, to są jakieś potworne liczby. Oprócz pierwszej kwarty, gdy toczyliśmy wyrównane spotkanie, graliśmy wycofani i bez energii - ocenił trener Ślęzy Arkadiusz Rusin.

Dodał, że pozytywem dwumeczu wyjazdowego jest dla jego drużyny zabranie do Wrocławia jednego zwycięstwa.

Trzeci mecz ćwierćfinałowy Energi i Ślęzy odbędzie się w sobotę w stolicy Dolnego Śląska.