Dagestańczyk jest kreowany na gwiazdę wagi piórkowej, co udowodnił na gali UFC 223 w Nowym Jorku. Po trzech rundach pokonał Kyle'a Bochniaka i w żadnym momencie nie był zagrożony, choć jego rywal walczył bardzo dzielnie. Magomedsharipov po raz kolejny pokazał arsenał nieszablonowych technik oraz wielkich umiejętności, a dzięki temu porwał publiczność, która po każdym ciosie reagowała bardzo żywiołowo. I nie ma co się dziwić...

 

Ciekawe są jednak fakty, które zostały podane po zakończonej walce. Jak przyznał trener Dagestańczyka Mark Henry, jego podopieczny wyszedł do walki... ze złamaną ręką! Do feralnego zdarzenia miało dojść na rozgrzewce kilkanaście minut przed rozpoczęciem pojedynku. Magomedsharipov chciał przekazać mediom, że złamanie nastąpiło w pierwszej rundzie, ale jego szkoleniowiec wziął to na swoje barki. Tym bardziej niesamowite jest, w jakim stylu 27-latek wygrał tę walkę.