Tomasz Lorek: Nie może być ścigania bez dżentelmena! Człowieka, który kocha sport a także speedway. Ta miłość zaczęła się od Hansa Nielsena czy jeszcze wcześniej?

Jarosław Stawiarski: Jeśli już, to od lat 80. i Marka Kępy, ale tak naprawdę moimi pierwszymi miłościami były Stal Kraśnik i Motor Lublin. Żużel jest fantastycznym sportem i wydaje mi się, że Lublin zasługuje na to, by mieć świetną drużynę.

Ten sam Marek Kępa, który wygrywał z Erikiem Gundersenem w finale mistrzostw Europy juniorów?

Dokładnie ten sam. Jest on dobrym duchem zespołu Speed Car Motor Lublin, doradza młodym chłopakom i już w tym momencie stał się legendą. Na początku lat 90. w Lublinie jeździł zarówno Kępa jak i Nielsen i przyczynili się wówczas do wywalczenia wicemistrzostwa Polski.

Młodzież siedzi teraz przed komputerami, laptopami. Czy są chłopcy, którzy chcą się ścigać i czy zostanie dla nich stworzona odpowiednia infrastruktura?

Jesteśmy bardzo otwarci i zdeterminowani, by pomagać wszystkim pasjonatom określonych dyscyplin, którzy chcą budować nowe areny bądź remontować stare. Ministerstwo nie ogranicza się tylko do jednej konkretnej dyscypliny i chce pomagać żużlowi, siatkówce, piłce nożnej i innym. Chcielibyśmy odciągnąć młodzież od komputerów, by poznała zapach metanolu i bawiła się w żużel, który jest bardzo widowiskową dyscypliną, co widać po dzisiejszej, 10-tysięcznej frekwencji.

Cała rozmowa z wiceministrem sportu Jarosławem Stawiarskim w załączonym materiale wideo.