Praktycznie - jak wynika z raportu - tylko skoczkowie narciarscy nie zawiedli oczekiwań: wywalczyli dwa medale - złoty Kamil Stoch w konkursie indywidualnym i brązowy drużyna w składzie Maciej Kot, Stefan Hula, Dawid Kubacki i Stoch. W klasyfikacji punktowej skoczkowie z dorobkiem 24 pkt uplasowali się na trzeciej pozycji (w Vancouver w 2010 roku Polacy zgromadzili 17 pkt, natomiast cztery lata temu w Soczi - 25).

Założeń indywidualnych nie udało się wykonać Kotowi, natomiast Kubacki zrealizował je połowicznie.

- Przed wyjazdem do Pjongczangu realnie oceniając medalowe szanse polskiej ekipy liczyliśmy na dwa medale. I tyle udało się zdobyć - zauważył podczas środowego posiedzenia Sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Jan Widera, podsekretarz stanu w MSiT.

- Ale sport jest przecież nieobliczalny, wszystko się mogło wydarzyć. Dwa medale miały spełnić nasze realne oczekiwania, a wszystko ponad to miało być bardzo miłą niespodzianką - dodał Widera.

Jak się okazało, niespodzianek in plus nie było. Było natomiast kilka rozczarowań. W ocenie resortu, jak i Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, można do nich zaliczyć generalnie wyniki panczenistów. Polska zajęła w klasyfikacji punktowej dyscypliny na torze długim odległą, 21. lokatę z dorobkiem zaledwie 2 pkt. Cztery lata temu w Soczi biało-czerwoni byli sklasyfikowani na piątej pozycji mając 25 pkt.

Z grona 23 zawodniczek i zawodników w łyżwiarstwie szybkim założenia wynikowe opracowane przed startem wypełniono tylko dwa razy, to spowodowało, że skuteczność startowała wyniosła tylko 8,7 procent. Nie zawiodły tylko dwie zawodniczki młodego pokolenia - Karolina Bosiek i Kaja Ziomek. Działacze PZŁS mają nadzieję, że słabsze wyniki uzyskane w Korei Południowej spowodowane są m.in. zmianami pokoleniowymi w kadrach, a nowy kryty tor w Tomaszowie Mazowieckim stanie się "kuźnią" talentów na igrzyska za cztery lata.

Także startu w biathlonie nie można uważać za udany. W ekipie znalazło się pięć kobiet i dwóch mężczyzn. Polki zajęły tylko dwa miejsca punktowane - Monika Hojnisz w biegu na 15 km (6. lokata) i sztafeta 4x6 km w składzie: Hojnisz, Magdalena Gwizdoń, Krystyna Guzik oraz Weronika Nowakowska (7. pozycja).

Wyniki poniżej oczekiwań zanotowano w startach indywidualnych. Wśród mężczyzn najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem był Grzegorz Guzik (33. lokata). Pozytywnie można natomiast ocenić start w sztafecie Gwizdoń i młodej, utalentowanej Kamili Żuk, która tuż po igrzyskach w MŚ juniorów zdobyła trzy medale - dwa złote i jeden srebrny.

Słabsze niż po cichu liczono wyniki uzyskano w biegach narciarskich. Z dwudziestu startów udało się tylko w pięciu sprostać założeniom wynikowym. Ponownie na olimpijskich trasach lepiej wypadły panie. W sprinterskim biegu drużynowym Justyna Kowalczyk i Sylwia Jaśkowiec zajęły punktowane, 7. miejsce, a sztafeta 4x5 km była 10.

Obecnie przedstawiciele departamentu sportu wyczynowego MSiT spotykają się ze związkami sportowymi, omawiane są wyniki igrzysk i plany na przyszłość. Kompleksowa ocena zostanie przedstawiona w dniach 14-16 maja podczas spotkania w COS w Szczyrku.

Poseł PO Roman Kosecki zasugerował, aby podczas tego spotkania, obok ocen resortu, wysłuchać także tego, co mają do powiedzenia sami zawodnicy i trenerzy. Ich opinie - zdaniem Koseckiego - powinny być poważnie brane pod uwagę przy konstruowaniu planów na przyszłość.