Po serii pięciu porażek kielczanki spadły ponownie na ostatnią pozycję, którą zajmowały przez większą część sezonu. Zespół ze stolicy regionu świętokrzyskiego jest w tej chwili głównym kandydatem do występu w turnieju barażowym, w którym zagrają dwie najsłabsze ekipy.

 

„Gramy bardzo nierówno, a dobitnym tego przykładem był nasz ostatni mecz z zespołem z Kobierzyc (przegranym przez Koronę 32:36 – PAP). Zaczynamy grać dobrze dopiero wtedy, kiedy przeciwnik odskoczy nam na kilka bramek. Przeprowadzamy widowiskowe akcje, skutecznie spisujemy się w obronie. Kiedy odrabiamy straty i dochodzimy rywalki, zaczyna się nerwówka, pojawiają się proste błędy i rywalki znów nam odjeżdżają. To nasz największy problem” – analizował przyczyny ostatnich porażek trener Korony Tomasz Popowicz.

 

Szkoleniowiec wierzy jednak, że jego zespół utrzyma się w najwyższej klasie bez konieczności gry w barażach. „To cały czas jest możliwe do zrealizowania. Do bezpiecznej pozycji tracimy tylko cztery punkty, a do końca pozostało jeszcze siedem spotkań. To nie jest czas na zwieszanie głów. Musimy tylko wyeliminować błędy, które przytrafiły się nam w ostatnich meczach” – dodał.

 

W najbliższym spotkaniu w sobotę Korona zagra na wyjeździe z Piotrcovią. W fazie zasadniczej rozgrywek kielczanki wygrały z tym zespołem u siebie 30:28, a przegrały w Piotrkowie 28:32. „To rywal absolutnie w naszym zasięgu. Jest bardzo groźny, zwłaszcza we własnej hali, ale jesteśmy w stanie nie tylko podjąć z nim walkę, ale także wygrać” – zapewniła Homonicka, która nie ukrywa, że ostatnie porażki trochę podłamały zespół.

 

„Jesteśmy beniaminkiem, na dodatek mamy bardzo młody zespół. Pod koniec rundy zasadniczej opuściłyśmy strefę barażową i wydawało się, że wychodzimy na prostą. Coś znów się popsuło, ale przed najbliższą konfrontacją jesteśmy naprawdę ogromnie zmobilizowane. Jeśli chcemy uniknąć baraży, musimy odbić się od dna i zacząć wygrywać. Wierzę, że to nastąpi już w sobotę” – podkreśliła rozgrywająca Korony.

 

W zespole rywalek na początku kwietnia doszło do zmiany trenera. Po serii porażek Rafała Przybylskiego zastąpiła Agata Wypych. „Mówi się o efekcie nowej miotły. Taka zmiana zawsze wpływa mobilizująco na zespół. Zdajemy sobie sprawę, że rywalki podejdą do tego spotkania z niesłychaną ambicją. Mam nadzieję jednak, że nie wystarczy to do tego, aby nas pokonać. W Piotrkowie powalczymy o zwycięstwo” – zapewnił Popowicz.

 

Po 25 kolejkach kielczanki z 12 punktami zamykają tabelę ekstraklasy. Piotrcovia ma 12 pkt więcej i zajmuje siódmą lokatę.