Filip Forsberg zdobył dwie bramki dla gospodarzy, obie w ostatniej tercji. 23-letni Szwed w 20 spotkaniach przeciwko Avalanche w sezonie zasadniczym zdobył 13 goli i miał 11 asyst. Oprócz niego na listę strzelców w ekipie Predators wpisali się tego dnia także: Austin Watson, Craig Smith i Colton Sissons. Autorami trafień dla gości byli Nikita Zadorow i Blake Comeau.

 

Seria 11 zwycięstw Predators w spotkaniach z zespołem z Denver zaczęła się w kwietniu 2016 roku.

 

Kolejny pojedynek tych ekip odbędzie się w sobotę, ponownie w Nashville.

 

W innej parze Konferencji Zachodniej pewne zwycięstwo odnieśli gracze San Jose Sharks, którzy pokonali na wyjeździe Anaheim Ducks 3:0. Evander Kane zdobył dwie bramki w tym spotkaniu w kluczowej dla losów pojedynku drugiej tercji, w której padły wszystkie gole dla "Rekinów". 26-letni Kanadyjczyk przez dziewięć lat gry w NHL wystąpił w 574 meczach zasadniczej części sezonu. W fazie play off po raz pierwszy zaprezentował się dopiero w czwartek. Został pierwszym graczem w historii Sharks, który zanotował dwa gole w debiucie w zmaganiach pucharowych. Bramkarz gości obronił 25 strzałów i jako jedyny golkiper tego dnia zachował czyste konto.

 

Najefektowniejsze zwycięstwo w czwartek zanotowali rywalizujący na Wschodzie hokeiści Boston Bruins, którzy wygrali z Toronto Maple Leafs na własnym lodowisku 5:1. Gościom nie pomogło 35 udanych interwencji stojącego w ich bramce Frederika Andersena. Jego klubowy kolega Nazem Kadri w połowie trzeciej tercji dostał karę meczu i musiał opuścić pole gry, po tym jak wjechał z impetem w Tommy'ego Wingelsa z Bruins, gdy ten - walcząc o krążek z innym rywalem - był już na kolanach. Poszkodowany także nie wrócił już na lód.

 

Dogrywka była potrzebna, by wyłonić triumfatora meczu w Waszyngtonie. Ostatecznie miejscowi Capitals przegrali 3:4 z Columbus Blue Jackets. Decydujące trafienie w siódmej minucie dodatkowego czasu gry zanotował Artemi Panarin. Najwyżej rozstawiona na Wschodzie Tampa Bay Lightning wygrała z kolei u siebie z New Jersey Devils 5:2.