Największa polska organizacja MMA przygotowała bardzo ciekawą rozpiskę gali we Wrocławiu, na którą składało się osiem walk. W tej najważniejszej niespodziewany - przynajmniej wtedy - pogromca Borysa Mańkowskiego, czyli Soldic, miał zmierzyć się z Du Plessisem o tytuł wagi półśredniej. Był to dopiero drugi przypadek w męskiej historii KSW, by o pas walczyło dwóch zawodników spoza Polski. Początkowo starcie znajdowało się niżej na karcie walk, lecz włodarze poinformowali, że zakończy ono galę, gdyż cieszy się wielkim zainteresowaniem.

Już od pierwszych sekund pojedynek nie rozczarowywał. W stójce lepsze wrażenie robił Soldic i wydawało się, że po kilku ciosach, w które mistrz wkładał 100 % siły, może skończyć się wyjątkowo szybko. Du Plessis chwiał się, ale przetrwał, a po chwili kapitalnym obaleniem sprowadził walkę do parteru. Kiedy Chorwat wstał, to reprezentant RPA wykorzystał to, by wpiąć się za jego plecy. Zapiął też trójkąt i szukał duszenia zza pleców. Soldic dobrze chronił szyję i udało mu się doczekać do końca rundy.

Druga runda to już bardziej wyrównany pojedynek, który zakończył się w szokujący sposób. Du Plessis wyprzedził w jednej z akcji Soldica i potężnym lewym zwalił go z nóg! W parterze zadał osiem ciosów, z czego dwa najczystsze wyprowadził na sam koniec. Walka wieczoru wyłoniła nowego mistrza kategorii półśredniej!

Dricus Du Plessis (12-1, 4 KO, 8 SUB) pokonał przez nokaut w drugiej rundzie Roberto Soldica (13-3, 11 KO, 1 SUB).