Potwierdziły się opinie, że to ich właśnie czeka najtrudniejsze zadanie, bo Cerrad Czarni Radom, szczególnie na własnym terenie grają bardzo dobrze. Pierwsze dwa sety w piątkowy wieczór wygrali gospodarze i niewiele brakowało, by już w trzecim zakończyli to spotkanie. Ostatecznie ONICO urwało się ze stryczka, doprowadziło do tie breaka, którego też, mimo niekorzystnej sytuacji, rozstrzygnęło na swoją korzyść, ale stracony punkt okazał się być na wagę awansu do play-off.

 

Wygrana 3:2 nie wystarczyła bowiem, by znaleźć się w gronie sześciu najlepszych zespołów PlusLigi, które teraz między sobą rozstrzygną, kto zostanie mistrzem Polski. ONICO łudziło się, że znajdzie się w tej „szóstce” do niedzielnego popołudnia. Wszystkie mecze rozpoczęły się o 14.45, ale wieści napływające z ligowych boisk były dla warszawian niepomyślne.

 

Aby awansować musieli liczyć na potknięcie Asseco Resovii Rzeszów, Jastrzębskiego Węgla lub Indykpolu Olsztyn. Gdyby któraś z tych drużyn straciła punkt wówczas w korzystniejszej sytuacji znalazłoby się ONICO.

 

Ligowych cudów tym razem jednak nie było, były asystent (Michał Mieszko Gogol) nie ograł swojego byłego szefa Andrzeja Kowala. Na Podpromiu Resovia wygrała gładko, 3:0, ze Stocznią Szczecin, w Olsztynie AZS jeszcze szybciej, choć w tym samym stosunku 3:0 rozprawił  się z MKS Będzin, a Jastrzębski Węgiel też nie stracił nawet  jednego seta z Dafi Społem Kielce.

 

Tym samym ONICO Warszawa ukończyło rundę zasadniczą na miejscu siódmym. Mimo porażki w Bełchatowie, pierwsze miejsce utrzymała ZAKSA Kędzierzyn Koźle przed Skrą i Treflem Gdańsk. Asseco Resovia  jest czwarta, Indykpol piąty, a szósty Jastrzębski Węgiel.

 

Wiadomo już, że z PlusLigi spadają Dafi Społem Kielce i BBTS Bielsko Biała, a o to, by uniknąć barażu z najlepszą drużyną I Ligi walczyć będą Będzin z Łuczniczką Bydgoszcz. Wiadomo też, że ZAKSA i Skra są już w półfinale i poczekają na zwycięzców ćwierćfinałowych spotkań w których Trefl zmierzy się z Jastrzębskim Węglem, a Resovia z Indykpolem AZS-em Olsztyn.

 

Jedno jest pewne, będzie jeszcze bardzo ciekawie, bo w ciekawej lidze nie może być inaczej. Owszem, były też w niej mecze słabe i nudne, ale nie brakowało przecież, co najważniejsze, sportowych dramatów i sensacyjnych rozstrzygnięć, które są solą każdych rozgrywek.

 

A przecież te najbardziej atrakcyjne wydarzenia dopiero przed nami. Mistrza poznamy w maju.

 

Skra w sobotnim, wygranym 3:0 meczu z ZAKSĄ pokazała, że stać ją na wiele, ale to wiemy od dawna. Hasło: Kto ma Mariusza Wlazłego ten wygrywa ! – wcale nie musi być przeszłością. Nie brakuje jednak opinii, że faworytów może pogodzić ten trzeci –  będący ostatnio w znakomitej formie, Trefl Gdańsk, prowadzony przez Andreę Anastasiego. Trefl ma mocną pakę, więc niczego nie można wykluczyć.

 

Warto jeszcze dodać, że w pięciu, z sześciu czołowych drużyn, trenerami są Włosi, a jedynym spoza ich grona jest jak zwykle Andrzej Kowal. Gdyby tak ich ograł, to dopiero byłby numer.