Tomasz Lorek: Ludzie mawiają, że Odense jest miejscem narodzin wielu światowej klasy sportowców. Można tutaj wymienić m.in. ciebie oraz zwyciężczynię Australian Open 2018 Caroline Wozniacki.

Wywalczyłeś mistrzostwo Polski z WTS Spartą Wrocław w 2006, odniosłeś cztery zwycięstwa w GP, w tym chyba to najbardziej imponujące we włoskim Lonigo, a teraz startujesz w Nice 1 Lidze żużlowej. Co jest w niej wyjątkowego?

Hans Andersen: Myślę, że wszystkie drużyny w niej startujące mają dość wyrównany potencjał, zwłaszcza w tym sezonie. W PGE Ekstralidze było widać dużą dysproporcję, jeśli chodzi o poziom prezentowany przez poszczególne ekipy. Tutaj wszyscy są równi i ciężko dokładnie przewidzieć wyniki kolejnych meczów. Poza tym rywalizacja jest bardzo zacięta, czego przykład mogliście zobaczyć dzisiaj.

Tym razem niestety nam się nie poszczęściło, ale biorąc pod uwagę cały dzień, remis jest pewnie sprawiedliwy dla obu stron. Było to pierwsze spotkanie w obecnym sezonie i część zawodników, łącznie ze mną, musiało trochę "odrdzewieć". Z jednej strony wywalczyłem parę punktów, ale z drugiej popełniłem też kilka błędów. Mecze Nice 1 Ligi żużlowej nie są jednak indywidualnymi popisami, a sportem zespołowym. Dzisiaj zwyciężyły obie drużyny.

Wspomniałeś słowo "remis". Ile jeszcze polskich słów potrafiłbyś wymienić?

Znam jeszcze parę słów po polsku, ale większość nie nadaje się do wypowiadania na wizji... (śmiech)

Idealny przykład! Gdy ścigasz się na zapleczu PGE Ekstraligi, to cały czas musisz walczyć o każdy punkt? Ludzie myślą, że z reguły niższy poziom rozgrywkowy oznacza dużo niższy poziom w ogóle. Jednak zdaje się, że Nice 1 Liga żużlowa wymaga wysokich umiejętności i zachowania pełnej koncentracji.

Tak jak powiedziałem już wcześniej, liga jest bardzo wyrównana, a do tego jest dużo więcej torów do "zaliczenia" niż kiedyś. Kilka z zespołów Nice 1 Ligi żużlowej z pewnością dałoby sobie radę na najwyższym szczeblu. Z pewnością cieszy również to, że profesjonalna telewizja transmituje część naszych emocjonujących meczów. Dzisiaj "show" skradł Andreas Jonnson, który rozgrywał świetne zawody i na koniec mijał nas wszystkich. W pełni zasłużył na to, by wywalczyć punkty dla swojej drużyny.

Teraz jesteś tu, jednak wcześniej spędziłeś 18 sezonów w Anglii. Cały czas startujesz w GP. Czy Nice 1 Liga żużlowa jest dobrym miejscem dla zawodników próbujących swoich sił w tego typu zawodach?

Z pewnością jeździ tutaj wielu zawodników, którzy wcześniej startowali w dużo silniejszych ligach. To dobre miejsce, by jeździć w ogóle, ale na pewno trzeba ciężko pracować na zarabiane pieniądze.

Razem z Andreasem łączy was również to, że macie po dwóch synów. Wiem, że twoi bardzo pasjonują się tenisem. Na pewno kochasz ich, jak każdy ojciec swoich synów, ale jaką profesję dla nich szykujesz?

Starszy z moich synów lubi żużel, ogląda go w telewizji, zna wszystkich zawodników, ale nie jest "królem motocykla", więc może to młodszy przejmie po mnie pałeczkę. Nie chcę jednak niczego im narzucać, zawsze będę ich wspierał, jakąkolwiek drogę wybiorą, bez różnicy czy będzie to żużel, piłka nożna czy... snooker. To by nie było nawet takie głupie, bo nie musieliby wychodzić z domu, żeby ćwiczyć! (śmiech)

Moze jeden z nich mógłby jednak zostać w przyszłości drugim Erikiem Gundersenem?

Erik zawsze był jednym z moich idoli, był świetnym żużlowcem, cieszył się tym, co robił i zawsze wyglądał o wiele lepiej niż jego rywale. Jeśli miałbym jednak wybrać któregoś z bardziej współczesnych zawodników, którzy mnie inspirują, wskazałbym Tony'ego Rickardssona, ponieważ to on znacznie podniósł poprzeczkę, jeśli chodzi o profesjonalizm w sporcie. Był "Bogiem żużla"!

Cała rozmowa z Hansem Andersenem w załączonym materiale wideo.