W tym sezonie Trefl spisuje się znakomicie. W sumie gdańszczanie wygrali 14 meczów bez straty seta, czyli tyle ile w sumie w trzech minionych rozgrywkach. W sezonie 2014/2015, kiedy drużyna sięgnęła po wicemistrzostwo Polski, ta sztuka udała jej się tylko siedem razy. Nikt też nie znalazł sposobu na podopiecznych trenera Andrei Anastasiego w spotkaniach trwających pięć setów – jego zespół wygrał komplet siedmiu meczów zakończonych tie-breakiem.

 

Ostatnią porażkę gdańszczanie ponieśli, notabene w fatalnym stylu przegrali 0:3, 13 stycznia w Warszawie z ONICO, a od tego momentu zanotowali 13 ligowych, a wliczając dwa triumfy w Pucharze Polski, 15 zwycięstw z rzędu.

 

- Trzeba przypomnieć, że początki nie były łatwe, bo po wycofaniu się sponsora tytularnego mieliśmy dylemat, czy przystąpimy w ogóle do rozgrywek. Dzięki wsparciu miasta, firmy Trefl oraz innych partnerów, a także pomocy kibiców, którzy włączyli się akcji "Dolewany do pełna", zostaliśmy w grze. Na razie dotarliśmy tam, gdzie zakładaliśmy, czyli do play off, po drodze wywalczyliśmy Puchar Polski, ale nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Teraz chcemy dostać się do strefy medalowej – zapewnił na konferencji prasowej w Sopocie prezes klubu Dariusz Gadomski.

 

Gdańszczanie już wcześniej mieli zapewnione trzecie miejsce, natomiast swojego rywala poznali dopiero po ostatniej kolejce rundy zasadniczej. W walce o półfinał zawodnicy Trefla zmierzą się z szóstym po 30 meczach Jastrzębskim Węglem.

 

- W cyferkach nasz sezon wygląda bardzo sympatycznie, ale teraz 15 kolejnych zwycięstw nie ma już żadnego znaczenia. Jeśli powinie nam się noga, nikt o tej statystyce nie będzie pamiętał. Rywalizacja toczy się na zasadzie nagłej śmierci, bo kto przegrywa, ten odpada. Mam jednak nadzieję, że sezon nie zakończy się dla nas w najbliższy weekend tylko potrwa jeszcze trzy tygodnie – skomentował przyjmujący Trefla Mateusz Mika.

 

W ćwierćfinale play off walka toczy się do dwóch wygranych. Pierwsze spotkanie odbędzie się w środę na Górnym Śląsku, natomiast gospodarzem drugiego i ewentualnego trzeciego meczu będzie w sobotę i w niedzielę Trefl. Te potyczki odbędą się jednak nie w Ergo Arenie tylko w Gdyni. W sezonie zasadniczym obie konfrontacje zakończyły się triumfem Trefla 3:2. Na zwycięzcę tej rywalizacji czeka w półfinale PGE Skra Bełchatów.

 

- Nie ma w tym sezonie zespołu, z którym nie jesteśmy w stanie wygrać, jednak na razie nie patrzymy za daleko w przyszłość tylko koncentrujemy się na najbliższym spotkaniu. Tym bardziej, że zdajemy sobie sprawę, że w ćwierćfinale czeka nas trudne zadanie i spodziewamy się wyrównanych meczów. Nasze apetyty są rozbudzone i chcemy znaleźć się w strefie medalowej, ale na pewno nie uznaję nas za zdecydowanego faworyta konfrontacji z Jastrzębskim Węglem. Daję nam 51 procent szans na awans - podsumował Mika.