"Królowie" prowadzili od 14. minuty po golu Alexa Iafallo, a wyrównał Cody Eakin w 47. Losy spotkania rozstrzygnęły się w 55. minucie, kiedy w odstępie zaledwie 21 sekund bramki dla drużyny z Las Vegas zdobyli James Neal i William Karlsson. W 58. minucie rozmiary porażki zmniejszył jeszcze Anze Kopitar, ale Kings nie udało się doprowadzić do dogrywki, chociaż w trzeciej tercji oddali 17 strzałów, przy 9 rywali.

Marc-Andre Fleury obronił w sumie 37 uderzeń zawodników Kings.

Występująca pierwszy sezon w NHL ekipa Golden Knights była rewelacją sezonu zasadniczego. Wygrała 51 z 82 meczów, zdobyła 109 punktów (piąte miejsce w lidze) i triumfowała w Pacific Division.

Spotkanie numer cztery odbędzie się we wtorek w Los Angeles.

W innej parze na Zachodzie hokeiści Minnesota Wild wykorzystali atut w postaci własnego lodowiska i pokonali Winnipeg Jets 6:2. W rywalizacji do czterech wygranych Jets prowadzą już tylko 2-1. Przełomowa okazała się druga tercja, w której zespół Wild strzelił cztery gole, w tym trzy między 35. a 39. minutą.

W niedzielę odbyły się także dwa mecze na Wschodzie. Zdobywcy Pucharu Stanleya w dwóch poprzednich sezonach hokeiści Pittsburgh Penguins pokonali na wyjeździe Philadelphia Flyers i w play off jest 2-1 dla nich.

Na razie wyniki w tej konfrontacji są i bardzo wysokie, i zgoła różne, mimo że drużyny walczą co dwa-trzy dni. Zaczęło się od triumfu "Pingwinów" 7:0, a w rewanżu - również w Pittsburghu - lepsi okazali się "Lotnicy" 5:1. Teraz w takich rozmiarach zwyciężyli Penguins. Czwarta potyczka w środę w Filadelfii.

Natomiast w Waszyngtonie miejscowi Capitals po raz drugi musieli uznać wyższość Columbus Blue Jackets. W niedzielę spotkanie zakończyło się rezultatem 5:4 dla "Niebieskich Kurtek". Autorem decydującej bramki w 13. minucie dogrywki był Matt Calvert.