W pierwszym starciu obu drużyn Raków wygrał w Głogowie 3:2 i był to przełomowy moment dla beniaminka zaplecza Lotto Ekstraklasy w rudzie jesiennej, ponieważ od tamtej pory zaczął on regularnie punktować. W rewanżu o wiele lepsi byli podopieczni Grzegorza Nicińskiego. - Wywozimy trzy punkty z ciężkiego terenu. Ten mecz ułożył się dla nas bardzo dobrze. Prowadziliśmy do przerwy 2:0, wiedzieliśmy, że Raków jest ciekawą drużyną, która gra fajnie w piłkę. Pierwsze czterdzieści pięć minut było dobre w naszym wykonaniu, stworzyliśmy dwie sytuacje i potem już kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń. Cieszymy się, dopisujemy trzy punkty i trzeba myśleć już o tym co nas czeka w przyszłej kolejce. Gramy z GKS-em Katowice, a Rakowowi życzę przełamania i zwycięstwa w następnym meczu – powiedział szkoleniowiec przyjezdnych.

 

W gorszym nastroju był opiekun RKS-u, Marek Papszun. Jego zespół w środku tygodnia przegrał 0:2 w Sosnowcu z Zagłębiem, a teraz musiał uznać wyższość piłkarzy z Głogowa. - Gratuluję trenerowi Chrobrego zwycięstwa, tym bardziej, że rzadko się zdarza, żeby przeciwnik był dużo lepszy od nas. Pierwsza połowa należała zdecydowanie do gości i w tej połowie rozstrzygnęły się losy meczu. My w tym piątym spotkaniu w dwa tygodnie po prostu nie daliśmy rady fizycznie. To było widoczne, że nie mieliśmy tutaj atutów, przegrywaliśmy pojedynki. Ten wynik był zasłużony. W drugiej połowie staraliśmy się jeszcze walczyć, aby wyjść z twarzą z tego meczu i to jedynie nam się udało. Dziękuję kibicom za doping w trakcie tego spotkania, bo biorąc pod uwagę naszą postawę w pierwszej połowie, to naprawdę szacunek, bo przyzwyczailiśmy do innej gry. W takich chwilach poznaje się przyjaciół i tych, którzy są za klubem. Myślę, że jest to ta wartość dodana tego spotkania – rzekł.

 

W starciu z Chrobrym w obronie zagrał nominalny pomocnik Jakub Łabojko, który jednak nie czuł się komfortowo w tej roli. Z tego powodu został on zmieniony jeszcze przed przerwą. - Nie mogę mieć innego pomysłu niż ten, który był, ponieważ nie mamy w tej chwili obrońców. Trzech jest kontuzjowanych, a jeden pauzował za kartki, więc pole manewru było ograniczone. Zgadzam się, że to nie wypaliło, co było widać poprzez zmianę. Kibice wskazywali, żebym wszedł na boisko, ale niestety nie mam wyrobionych badań, więc nie jest to możliwe. Tak wygląda nasza sytuacja kadrowa, ale nie będę się tym tłumaczył, bo nie jest to odpowiednie miejsce do tego i nie ma takiej potrzeby. Musimy przeanalizować ten mecz i zastanowić się jak to poskładać. Co do Mateusza Zachary, to na pewno oczekiwania wszystkich i samego zawodnika były większe, ale do tego też trzeba podchodzić spokojnie – przyznał Papszun, poruszając także wątek byłego reprezentanta Polski.

 

Kiedy zatem Raków może liczyć na wzmocnienia w linii defensywy? - Najbliżej powrotu na boisko jest Kamil Kościelny. W przypadku Lukasa Duriski oraz Tomasa Petraska to są dłuższe absencje. Kamil grał już w sobotę w rezerwach i myślę, że będzie brany pod uwagę w następnym meczu, chociaż jest po urazie – podkreślił na koniec trener czerwono-niebieskich.