W walce wieczoru gali Polsat Boxing Night: Noc Zemsty Tomasz Adamek zmierzył się z Joey Abellem. Amerykanin przybył do Polski znacznie lepiej przygotowany niż ostatnim razem, a przecież pamiętamy, że wtedy z łatwością znokautował - i to w brutalny sposób - w trzeciej rundzie Krzysztofa Zimnocha. "Góral" się tym jednak nie przejmował, nie traktował tej walki jako rewanżu za rodaka, tylko chciał dopisać trzecie zwycięstwo z rzędu. Dwa poprzednie to wypunktowanie Solomona Haumono oraz Freda Kassiego.

 

Adamek też miał za sobą udany obóz przygotowawczy, na sparingach radził sobie bardzo dobrze, o czym świadczą słowa sparingpartnera Jasona Bergmana, który przyznawał, że Polak solidnie go obił. Od początku można było odnieść wrażenie, że mimo różnicy w sile ciosu, to Abell bardziej odczuwa ciosy "Górala" niż odwrotnie. W drugiej rundzie po prawym sierpowym to właśnie Amerykanin wylądował na deskach!

To był dopiero początek kłopotów Abella, który był świetnie przygotowany, ale na Adamka to nie wystarczyło. "Minnesota Ice" bił mocno, często trafiał, ale ani razu nie wywrócił Polaka! A on robił swoje: niby walczył ostrożnie, ale atakował zawsze w idealnym momencie. Znakomicie obijał korpus, a to właśnie one doszczętnie go rozbijały. Po każdym takim uderzeniu na jego twarzy pojawiał się grymas ból, a Adamek to po prostu wykorzystał. Dwukrotnie po takim uderzeniu lądował na deskach, a "Góral" z każdą sekundą tylko zyskiwał.

Ostatecznie Abell pięciokrotnie lądował na deskach! Sędzia przerwał walkę w siódmej rundzie, to było wielkie zwycięstwo Adamka.

Wynik walki:

Tomasz Adamek (53-5, 31 KO) pokonał przez TKO w siódmej rundzie Joeya Abella (34-10, 32 KO)