Maciej Turski: Zostałeś nowym bohaterem gali KSW 44. Brałeś w ogóle pod uwagę tak szybki powrót do klatki?

 

Michał Materla: Zazwyczaj było tak, że walczyłem co druga galę. Ostatni mój występ miał miejsce w marcu, a pomyślałem sobie, że następny raz będą miał okazję walczyć po wakacjach. Tak przynajmniej wynikałoby z kalendarza. W środę wieczorem dostałem jednak telefon, że jest szansa, żebym walczył już w czerwcu. Jestem cały czas w treningu, bo po prostu lubię trenować i zgodziłem się na udział na gali KSW 44.

 

Powrót dość zaskakujący, ale z pewnością cieszy. Ostatnią walkę przegrałeś, ale byłeś dobrze przygotowany, ale pojedynek potoczył się jak potoczył, bo to jest MMA i takie sytuacje się zdarzają.

 

Czułem się wręcz wybitnie dobrze przed walką. Miałem za sobą bardzo ciężko przepracowany okres przygotowawczy. Nie mam takiej mentalności, żeby zrzucać na kogoś winę za swoją porażkę. Po prostu popełniłem błąd i dlatego przegrałem. Po każdej porażce trzeba szukać błędów, żeby je wyeliminować. Byłem bardzo rozczarowany tym bardziej, że miałem ogromne wsparcie fanów. Dlatego szczególnie zależy mi, żeby zmazać plamę z ostatniego pojedynku.

 

Patrząc na historię Twoich ostatnich pojedynków, po każdej porażce złość był bardzo duża i to przynosiło efekt w postaci zwycięstw.

 

Charakteru na pewno mi do tego sportu nie zabraknie. Zawsze chcę wycisnąć z siebie jak najwięcej mogę. Zdarza mi się gdzieś tam po drodze potknąć, ale nigdy nie spływa to po mnie. Zawsze staram się z porażek wyciągnąć coś pozytywnego, żeby nie powtarzać błędów. Zależy mi, żeby fani mieli radość z moich występów.

 

Rewanż z Mamedem Khalidovem to byłby dobry pomysł czy jest to pojedynek, który trzeba odłożyć w przyszłość?

 

Po pierwsze, Mamed jest mistrzem, a ja jestem po porażce. Po drugie szkoda byłoby zmarnować taką walkę w takiej sytuacji. Dlatego też nie wchodzi to na razie w grę. Nie ma co spekulować.

 

Kibice pragną Twojej walki z Damianem Janikowskim. Na tym etapie kariery nie jest za wcześnie?

 

Jeśli chodzi o mnie to jestem na takim etapie kariery, że co już miałem do udowodnienia, to udowodniłem. Ta walka nie niesie żadnego ryzyka. Po prostu cieszę się z możliwości konfrontowania się z dobrymi zawodnikami. To zależy od Damiana i jego sztabu szkoleniowego kiedy ewentualnie dojdzie do walki miedzy nami.

 

Cała rozmowa z Michałem Materlą w załączonym materiale wideo.