Muguruza skreczowała po przegraniu w 1/8 finału pierwszego seta z Anastazją Pawliuczenkową 5:7. Wszystkie trzy wcześniejsze konfrontacje z 27. w rankingu WTA Rosjanką trzecia rakieta świata wygrała.

Hiszpanka, która jest triumfatorką wielkoszlemowego French Open z 2016 roku, nie ma szczęścia do rozgrywanego również na "cegle" turnieju w Stuttgarcie. Jej najlepszym wynikiem w tej imprezie jest ćwierćfinał sprzed dwóch lat. W poprzednim sezonie przegrała rundę wcześniej z 73. w zestawieniu WTA Estonką Anett Kontaveit. Wówczas - podobnie jak teraz - na otwarcie miała tzw. wolny los.

"Jestem rozczarowana, bo jeszcze nigdy nie osiągnęłam tutaj dobrego wyniku i liczyłam, że uda mi się tym razem" - podkreśliła.

Część sezonu, podczas której rywalizacja toczy się na "mączce", urodzona w Wenezueli Muguruza zaczęła na początku kwietnia triumfem w Moterrey. W ostatni weekend wystąpiła w dwóch spotkaniach singlowych w Murcji, gdzie ekipa gospodarzy pokonała Paragwaj 3:1 w barażu o prawo gry w Grupie Światowej II Pucharu Federacji. Hiszpanka, która może pochwalić się także zwycięstwem w ubiegłorocznym Wimbledonie, zapisała na koncie swojej drużyny dwa punkty.

"Ból zaczął się mniej więcej odkąd przeszłam na korty ziemne. Nasilił się zaś znacząco przy okazji gry w Pucharze Federacji. W Stuttgarcie problem zaczął się po trzecim gemie. Nie mogłam się poruszać normalnie" - wspominała.

To drugi krecz Muguruzy w tym roku. Nie dokończyła także na początku stycznia meczu w drugiej rundzie w Brisbane. Tydzień później wycofała się przed ćwierćfinałem w Sydney.

Najciekawiej spośród ćwierćfinałowych pojedynków w Stuttgarcie zapowiada się mecz liderki światowego rankingu Rumunki Simony Halep z Amerykanką CoCo Vandeweghe oraz rozstawionej z "czwórką" Łotyszki Jeleny Ostapenko z Czeszką Karoliną Pliskovą (5.).