Przemek Garczarczyk: Na konferencji właśnie powiedziałeś o ekstra dynamice w ciosach GGG, większym niż ostatnio uśmiechu na jego twarzy...

 

Tom Loeffler: To był najlepszy GGG – od dawna. Nawet lepszy od tego przed walką z Brookiem. Widzieliśmy całą tę frustrację wynikającą z sytuacji z Canelo – dlatego nie chciał przerywać treningów, mieć przerw. Był ostry jak brzytwa przeciwko Martirosjanowi. Na nieszczęście dla Vanesa, który wyszedł naprawdę walczyć. Za to ma nasz pełen respekt.

 

Mówiłeś już o tym wcześniej, ale teraz wiemy to na pewno – jest teraz wielu znakomitych średnich, opcji dla GGG nie brakuje. To nie tak, że jest tylko Canelo. Że to jedyna walka, która może pokazać jak dobry jest Gołowkin.

Bo tak właśnie jest. To prawda. To największa walka, ale nie jedyna. Naszym zdaniem pierwszą walkę wygrał. Jak się uda zrobić rewanż z Alvarezem to dobrze, a ja nie... to są inne walki. Pojedynek z Muratą w Japonii, z Charlo, walka, która zaczyna budzić coraz większe zainteresowanie bo miał kilka spektakularnych zwycięstw. Każda z nich to wielka walka.

 

Wiem, że chciałbyś zrobić walkę z Muratą. Z nieznanym Włochem Blandamurą było ponad 17 mln widzów, aż trudno sobie wyobrazić ilu kibiców chciałoby zobaczyć walkę z GGG, obywatelem pięściarskiego świata.

 

To miałoby sens, pod każdym względem. Murata, hala Tokyo Dome. Wielka sprawa, na pewno jedna z potencjalnych walk.

 

Wróćmy do Canelo: masz w głowie jakiś termin, jakąś datę, która wyznaczałaby ostateczny termin decyzji czy będzie walka czy nie?

 

Nie ma na razie niczego takiego. Chyba każdy potrzebuje teraz chwili oddechu. Na pewno promotor potrzebuje tych kilku dni wolnych...

 

Pozdrawiam, może przyda się parę normalnie przespanych nocy...

 

Dziękuję, może nawet jakiś alkohol...