W ostatnim meczu, pomimo sporych osłabień, zawodnicy Arki pokonali na własnym stadionie 2:0 Cracovię i przerwali serię pięciu porażek. Po tym spotkaniu po pauzie za żółte kartki do gry wracają Adam Marciniak, Grzegorz Piesio i Tadeusz Socha.

 

„Z tego samego powodu wypadli natomiast Dawid Sołdecki i Michał Nalepa, którzy mecz z krakowskim zespołem rozpoczęli w podstawowym składzie. Karę za czerwoną kartkę odpokutowuje jeszcze Marcus Vinicius, a wciąż kontuzjowani są Antoni Łukasiewicz, Luka Zarandia, Siergiej Kriwiec oraz rezerwowy bramkarz Krzysztof Pilarz” – wyliczył Ojrzyński.

 

Do Niecieczy 45-letni trener zdecydował się zabrać trzech juniorów – niespełna 19-letniego golkipera Szymona Więckowicza i pomocnika Oskara Ryka oraz młodszego o rok napastnika Jana Łosia. Ten ostatni zadebiutował w ekstraklasie w konfrontacji z Cracovią.

 

„Mam nadzieję, że przeciwko Bruk-Bet Termalice po raz pierwszy zagra także Ryk. Zobaczymy jednak jaki będzie wynik i jak się będzie układało spotkanie. W Niecieczy chcemy wygrać, bo jechać tak daleko tylko po to, aby rozegrać mecz, nie ma sensu” – ocenił.

 

Arka ma zapewnione utrzymanie, ale szkoleniowiec żółto-niebieskich przekonuje, że jego drużyna zagra w sobotę w optymalnym składzie. Ta konfrontacja, jak wszystkie potyczki w grupie spadkowej, rozpocznie sie o 15.30.

 

„Jakieś zmiany, wymuszone przez kartki i kontuzje, a także przed fakt, że mecz goni mecz, na pewno będą. Chcemy też sprawdzić pewne rzeczy pod kątem przyszłego sezonu, ale na pewno nie będą one miały charakteru szokującego eksperymentu, bo pewni zawodnicy wcześniej też dostawali swoje szanse. Chcemy zająć jak najwyższe miejsce w tabeli, bo za tym kryją się też dodatkowe pieniądze oraz prestiż” – zauważył.

 

Ojrzyński nie ukrywa, że zna w zespole swojego najbliższego rywala wiele osób, ale nie mogą oni liczyć z jego strony na taryfę ulgową.

 

„To są znajomi głównie z czasów kieleckich. Grał wtedy u mnie obecny asystent trenera Jacka Zielińskiego Pavol Stano, a także kilku innych zawodników Termaliki, w Koronie pracował też obecny masażysta ekipy z Niecieczy. Bardzo doceniam to, co robią państwo Witkowscy, którzy łożą prywatne pieniądze na klub, zbudowali stadion i stworzyli piłkarzom świetne warunki, ale my nie ułatwimy gospodarzom zadania. Poza tym klasę zespołu poznaje się w takich właśnie trochę o pietruszkę meczach” – stwierdził.

 

W dwóch ostatnich kolejkach Bruk-Bet Termalica Nieciecza razem z Lechią Gdańsk, Piastem Gliwice i Sandecją Nowy Sącz grają o życie – te drużyny rywalizują o dwa miejsca, które zapewnią w przyszłym sezonie występy w ekstraklasie.

 

„Dlatego musimy nastawić się na walkę, ostre wejścia i na to, że gospodarze będą biegać i nie zatrzymywać się. Jeśli podejdziemy do tego meczu zbyt spokojnie oraz będziemy poruszać się dostojnym krokiem, dostaniemy w czapkę i przegramy przed spotkaniem. Akceptuję porażki, ale tylko w przypadku, kiedy rywale na boisku wykażą swoją wyższość piłkarską bądź fizyczną, ale nie przez niewłaściwe podejście i brak zaangażowania. Wierzę, że moi zawodnicy pokażą w sobotę charakter i udowodnią, że są fighterami” - podsumował Ojrzyński.