- Ciężko mi cokolwiek teraz powiedzieć. To był jeden z najpiękniejszych momentów dla mnie. To całe pożegnanie, ta bramka, potem fetowanie przez kibiców mojego nazwiska i Arka Głowackiego. Zapamiętam to do końca życia – zapewniał Brożek.

Przed spotkaniem Brożek oraz Arkadiusz Głowacki zostali uroczyście pożegnani przez władze klubu, a kibice na ich cześć przygotowali specjalną oprawę. Głowacki nie mógł wystąpić w tym spotkaniu ze względu na kontuzję. Brożek pojawił się na boisku na ostatnie 20 minut i w ostatniej akcji zdobył wyrównującą bramkę.

- To był gol w moim stylu, czyli średnie przyjęcie i dobre strzał – żartował po meczu i dodał: - Marzyłem o takim finale. Nie ukrywam, że od pewnego czasu myślałem, aby zakończyć swoją grę w Wiśle bramką. Dzięki Bogu mi się to udało i niezmiernie się cieszę. Chciałbym podziękować kibicom za te wspaniałe momenty, które tutaj przeżyłem i za to pożegnanie.

Brożek, gdy wchodził na boisko, z trudem powstrzymał łzy.

- Cały dzień miałem niespokojny, nie byłem sobą. Najgorsze, czyli konferencja prasowa w piątek, była już za mną, ale dzisiaj mało brakowało, aby przed wejściem na boisko popłynęły łzy, ale po raz kolejny wtrzymałem. W szatni dostałem podziękowania od drużyny, ja też im podziękowałem za te wspaniałe momenty. Za ten czas, który mogłem z nimi spędzić - wyjawił.

Bramka, która uratowała Wiśle jeden punkt, była ogromnie ważna, gdyż przedłużyła szanse krakowskiego klubu na zajęcie czwartego miejsca, które daje prawo gry w kwalifikacjach Ligi Europejskiej. Aby tak się stało, "Biała Gwiazda" musi w niedzielę pokonać w Zabrzu Górnika i liczyć na porażkę Wisły Płock z Jagiellonią Białystok.

- Cieszę się, że wciąż mamy szansę na zajęcie czwartego miejsca. To jest na pewno dla klubu krok do przodu – uważa Brożek.

Trener Joan Carrillo na pomeczowej konferencji zapytany, czy przewiduje zabranie Brożka na ostatni mecz w Zabrzu odparł, że rozważa taką możliwość.

- Oczywiście, że pojadę, jeśli trener będzie tego chciał. Mam ważny kontrakt do 30 czerwca i chcę go wypełnić w profesjonalny sposób – zapewnił Brożek.

35-letni napastnik nie zamierza jeszcze kończyć kariery i liczy na oferty z innych klubów.

- Coś mi Wasyl (Marcin Wasilewski) mówił, że chce mnie Chojniczanka – zażartował, ale potem zapewnił, że jeszcze stać go na grę na dobrym poziomie.

- Przed tym meczem zgrałem wiosna tylko przez dziesięć minut. Zawsze moja forma była wielką niewiadoma. Nic mi nie dolegało, byłem cały czas w treningu, ale nawet patrząc na to moje przyjęcie piłki przy zdobywaniu goli, to widać było, że to nie jest moja optymalna forma, bo nie mogła być. To mecze dają zawsze pewność siebie i weryfikują przygotowanie fizyczne. Dzisiaj zagrałem przez ponad 20 minut, więc po pół roku wakacji dałem radę - zauważył.

Brożek trafił do Wisły w wieku 16 lat w 1999 roku. Jest najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii klubu i drugim strzelcem, po Kazimierzu Kmieciku. W 397 oficjalnych meczach zdobył 166 bramek. Przyczynił się do wywalczenia siedmiu tytułów mistrza Polski. Jest najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii krakowskiego klubu.