Komunikat, by wystrzegać się narodowych symboli podczas mistrzostw świata, wydał jeden z szefów brytyjskiej policji, Mark Roberts. Tłumaczy on, że flagi z krzyżem świętego Jerzego mogą zostać odczytane jako „imperialistyczne i antagonistyczne”. Dodaje, że dla chuliganów z innych krajów, zwłaszcza z Rosji, będą najcenniejszym łupem i zarzewiem wielu brutalnych konfliktów.

I nie jest to wcale ciąg dalszy i konsekwencje fatalnych stosunków dyplomatycznych obu krajów wywołanych otruciem na terenie Wielkiej Brytanii byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala i jego córki. Ta historia ma swój początek na rozgrywanym przed dwoma laty we Francji Euro, gdzie przed jednym z meczów starli się w Marsylii chuligani z obu krajów.

Wydarzenie to przeszło do annałów jako jeden z największych skandali tamtego turnieju. Od tego momentu strony dość mocno się obserwują, a odkąd jasnym stało się, że Anglicy wystąpią na rosyjskim mundialu, wprowadzono procedury, które mogłyby zapobiec jakimkolwiek prowokacjom.

By uniknąć okazji do wzajemnego rewanżu, angielska policja jest wyjątkowo ostrożna. Przede wszystkim wysłała swoich obserwatorów do Amsterdamu, gdzie 23 marca Anglicy grali w towarzyskim spotkaniu z Holandią. Między innymi na tej podstawie, a także kartoteki z 2016 r., wytypowano 1751 ludzi, którzy stanowią największe zagrożenie i zakazano im wyjazdu do Rosji. Ci, których obostrzenia nie dotyczą, są napominani, że udział w burdach grozi w Rosji pięcioletnim więzieniem, a zbiorowe zamieszki, mocno sankcjonowane na Wschodzie, mogą zakończyć się nawet 15-letnim pozbawieniem wolności.

Szczególną uwagę przywiązuje się do pierwszego meczu Anglików z Tunezją 18 czerwca w Wołgogradzie. Władze tego miasta ustaliły ponoć wiele miejsc narodowego kultu, gdzie przyjezdni kibice nie mają prawa wieszać swoich symboli. Rzecz dotyczy ofiar Bitwy pod Stalingradem (tak nazywał się niegdyś Wołgograd), gdzie zginęło, zostało rannych bądź pojmano około 1,1 czerwonoarmistów.

Oficjalne stowarzyszenia kibiców protestują. Odwołują się do prywatnych umów z hotelami i barami, gdzie Anglicy mają spędzać czas podczas mistrzostw. Zdaniem Kevina Milesa, szefa stowarzyszenia angielskich kibiców, komercyjne porozumienia zawarte z rosyjskimi właścicielami znosi nakazy policyjne.

Do Rosji na mundial wybiera się około 10 tys. kibiców z Anglii. Flaga z krzyżem świętego Jerzego jest dla nich niemal jak relikwia. Obowiązuje w formie narodowego symbolu od XIII w. dekretem króla Edwarda I. Kibice z Wysp nie godzą się więc na takie stawianie sprawy. W wielu komentarzach przeważa opinia o niegodnym traktowaniu symboli narodowych. Część Brytyjczyków nie potrafi zrozumieć, jak powód do dumy może stać się symbolem zakazanym gdziekolwiek. Przeważają w tej grupie zwolennicy Brexitu, zarazem nastawieni wrogo do imigrantów. Przywołują, że już na terenie Wysp w domostwach już teraz chowa się angielskie flagi, by nie drażnić społeczności przybyłych ze świata, hołdujących swoim wartościom narodowym.

Jak zakończy się cała akcja, nie wiadomo. Na razie kibice reprezentacji zebrani w stowarzyszeniach zamierzają zbojkotować polecenia policji. Tak czy owak, podczas mistrzostw w Rosji kibice z Anglii podniosą temperaturę. Niewykluczone, że także na szczeblu dyplomatycznym, bo już teraz w sprawę ma zaangażować się brytyjski rząd.