Zawodnik z Majorki, siedmiokrotny zwycięzca tej imprezy, potrzebował 62 minut, by wygrać swój pierwszy pojedynek w tegorocznej edycji (w 1. rundzie miał tzw. wolny los). Niewiele więcej czasu spędził na korcie inny były lider światowego rankingu Serb Novak Djokovic (nr 11.), który pokonał Gruzina Nikołoza Basilaszwilego 6:4, 6:2.

 

Odpadli w środę natomiast dwaj wysoko rozstawieni gracze - turniejowa "trójka" Bułgar Grigor Dimitrow uległ w trwającym prawie trzy godziny spotkaniu Japończykowi Kei Nishikoriemu 7:6 (7-4), 5:7, 4:6.

 

Z kolei dobrze czujący się na nawierzchni ziemnej Austriak Dominic Thiem (nr 6.) nie sprostał faworytowi gospodarzy Fabio Fogniniemu 4:6, 6:1, 3:6. Urodzony w San Remo Włoch przed rodzimą publicznością nigdy nie dotarł nawet do ćwierćfinału, choć "na cegle" odnotował wszystkie sześć indywidualnych triumfów w imprezach ATP. W związku ze słabszymi niż oczekiwano wynikami wcześniej nie zawsze mógł liczyć na ciepłe przyjęcie na Foro Italico. - Dziś między mną a kibicami była pełna symbioza - zauważył 30-letni Fognini.

 

Thiema porażka też specjalnie nie załamała. - Grałem dziś naprawdę dobrze, ale... mający wsparcie własnych kibiców rywal dokonywał cudów - podsumował Austriak, który w ubiegłym tygodniu dotarł do finału podobnej rangi zawodów w Madrycie, pokonując po drodze m.in. Nadala.

 

Transmisja turnieju ATP w Rzymie na sportowych antenach Polsatu.